ASO / Alex Broadway

Tegoroczne Criterium du Dauphine nie bierze jeńców. Aby udało się spiąć w całość szalony, trzymiesięczny kalendarz startów, w skróconym z ośmiu do zaledwie pięciu dni wyścigu zabraknie tym razem miejsca na popisy sprinterów czy jazdę indywidualną na czas. Tradycyjnie uważana za największy sprawdzian przed Wielką Pętlą impreza zachowa przy tym swoją tożsamość, na którą składają się odważne decyzje organizatorów dotyczące przebiegu trasy i wykorzystywanie mniej mainstreamowych podjazdów, których konsekwentnie skąpi nam najbardziej prestiżowy z wielkich tourów. Przed nami bowiem pięć górskich etapów na pięć, a w nich Col du Beal, Col de la Madeleine, Col de Plan Bois, Col de la Croix Fry i Col de la Colombiere. Prawdziwe górskie igrzyska, jak przystało na sierpień.

Jeszcze do niedawna znany pod nieco inną nazwą i sponsorowany przez dziennik z siedzibą w Grenoble, Criterium du Dauphine przebiegał według utartego schematu: wyścig otwierał krótki prolog, po którym rozgrywane były etapy dedykowane sprinterom, dłuższa jazda indywidualna na czas oraz dwa lub trzy etapy z finiszami ulokowanymi na podjazdach.

Przejęcie organizacji wyścigu przez ASO wiele zmieniło w tym aspekcie, a ostatnie lata były okresem przeprowadzania różnorodnych eksperymentów. Prolog pojawiał się i znikał, podobnie jak etap jazdy indywidualnej na czas, etapy dedykowane sprinterom szybko ustąpiły miejsca tym o bardziej pagórkowatej trasie, a blok górskich etapów został rozbity. Najnowszą tradycją stało się również odwiedzanie rzadziej uczęszczanych podjazdów, które będą pokonywane podczas rozgrywanej w tym samym roku lub jednej z najbliższych edycji Tour de France. Pozornie prosty trik, który w kombinacji z optymalnej trudności i różnorodności trasą oraz korzystnym miejscem w kalendarzu skutecznie zachęca największe gwiazdy peletonu do udziału w imprezie.

W roku, którego jedynym celem jest przewracanie ludzkich planów na lewą stronę, nawet Criterium du Dauphine musiał zejść z własnych, dobrze już przetartych ścieżek, jednak droga, którą poszedł w zastępstwie, jest co najmniej odważna. Ostateczną próbą sił przed Tour de France, anonsowaną w mediach w dużej mierze jako pojedynek ekip Jumbo-Visma i Team INEOS, będzie pięć dni spędzonych w otaczających Grenoble ciasnym pierścieniem górach, a każdym z nich w takim samym stopniu może odpowiedzieć na nurtujące nas pytania, jak i postawić nowe. Zobaczmy więc, dokąd zabierze nas 72. edycja Criterium du Dauphine.

Etap 1, 12 sierpnia: Clermont-Ferrand > Saint-Christo-en-Jarez (218,5 km)


Zważywszy na dość niestandardowy charakter tegorocznej edycji Criterium du Dauphine, pod kątem samego stopnia trudności pokonywanych podjazdów pierwszy dzień rywalizacji obejdzie się z kolarzami dość łagodnie nie tylko by zapewnić relatywnie łagodne wejście w wyścig, ale zrekompensować konieczny do pokonania dystans. Zmagania otworzy najdłuższy tego dnia Col du Beal (10,1 km, śr. 5,6%), gdzie niemal na pewno zawiąże się odjazd dnia, a po nim kolejno nastąpią Cote de Correau (4,0 km, śr. 5,6%), Cote de Saint-Heand (10,0 km, śr. 3,6%), Montee Andrei Kivilev (4,0 km, śr. 3,6%) i Cote de Leymieux (2,1 km, śr. 5,1%). Finałowym wzniesieniem środowego odcinka będzie Col de la Gachet (3,9 km, śr. 4,6%), który pretendentom do tytułu nie powinien sprawić większych trudności nawet z przeszło 200 kilometrami w nogach, jednak polecam zwrócić uwagę na ostatnie, poprzedzające samą linię mety 400 metrów tego podjazdu (śr. 8,2%). Przed samą kreską nachylenie sięgnie nawet 13,8%, co zapowiada interesującą walkę o pierwszy etapowy triumf w wyścigu.

Etap 2, 13 sierpnia: Vienne > Col de Porte (135 km)

Drugi, znacznie krótszy już odcinek Criterium du Dauphine rozegrany zostanie pośród krajobrazów departamentu Isere. Na prowadzącej z Vienne w bezpośrednie okolice Grenoble trasie pokonane zostaną w czwartek podjazdy Cote de Virville (4,3 km, śr. 5,0%), Cote de Roybon (1,4 km, śr. 6,8%) i Cote Maillet (5,9 km, śr. 8,0%), jednak jego jedynym prawdziwym celem będzie finałowy Col de Porte (16,6 km, śr. 6,2%, max. 11,0%), gdzie spodziewać się należy pierwszego prawdziwego pojedynku pretendentów do tytułu.

Etap 3, 14 sierpnia: Corenc > Saint-Martin-de-Belleville (157 km)

Wydarzenia piątkowego etapu rozegrają się w departamentach Isere i Sabaudii. Daniem głównym i areną kolejnego pojedynku liderów na klasyfikację generalną wyścigu będzie najprawdopodobniej wieńczący odcinek podjazd do Saint-Martin-de-Belleville (15,3 km, śr. 5,9%), ale za prawdziwy sprawdzian formy posłuży wspinaczka na stanowiący jeden z największych wyzwań tej części Alp, choć w Tour de France drugoplanowy Col de la Madeleine (17,8 km, śr. 8,2%, max. 10,6%).

Etap 4, 15 sierpnia: Ugine > Megave (153,5 km)

Zmagania w 72. edycji Criterium du Dauphine zakończy dyptyk etapów z metą na Montee de l’altiport w Megave. Choć wiele będzie zależało od kształtu klasyfikacji generalnej, można podejrzewać, że to właśnie sobotni odcinek dostarczy najwyższej próby emocji z udziałem pretendentów do zwycięstwa w tegorocznej Wielkiej Pętli. Wijąca się na pograniczu Sabaudii i Górnej Sabaudii trasa zawiera aż 4660 metrów przewyższenia, a jej pierwsza część jest dosłownie najeżona podjazdami. Jeszcze przed półmetkiem pokonane zostaną Col de Plan Bois (6,3 km, śr. 9,6%), Col de la Croix Fry (6,9 km, śr. 7,8%), Col des Aravis (4,5 km, śr. 6,2%) i Cote d’Hery-sur-Ugine (2,5 km, śr. 6,7%), a po krótkiej wizycie w malowniczym Albertville, dojdzie do decydującej wymianie ognia na Montee de Bisanne (12,7 km, śr. 7,7%, max. 9,9%) i Montee de l’altiport (7,5 km, śr. 4,9%).

Etap 5, 16 sierpnia: Megave > Megave (153,5 km)

To nie błąd. Ostatnie etap tegorocznej edycji wyścigu nie tylko zakończy się na tym samym podjeździe, co sobotni, ale również rozegra na identycznym dystansie. Na tym jednak podobieństwa się kończą, bo zakreślająca okręg (głównie) w departamencie Górnej Sabaudii trasa już na pierwszy rzut oka wygląda na dedykowane harcownikom wyzwanie, a menu posiada Cote de Domancy (2,5 km, śr. 8,5%), Col de Romme (9,0 km, śr. 8,9%), Col de la Colombiere (7,4 km, śr. 8,5% nie mylić z pokonywanym podczas niedawnego Tour de l’Ain Grand Colombier), Col des Aravis (10,3 km, śr. 5,3%), Cote de la Frassette (2,1 km, śr. 6,6%), ponownie Cote de Domancy (2,5 km, śr. 8,5%), Cote de Cordon (4,6 km, 7,7%) i Montee de l’altiport (7,5 km, śr. 4,9%).

72. edycja Criterium du Dauphine, najważniejszego sprawdzianu formy przed Tour de France, zapowiadana jest jako wielki pojedynek drużyn Team INEOS i Jumbo-Visma, wyglądającej na nową, lepszą Team INEOS (albo po prostu Team Sky za jej najlepszych z najlepszych czasów). I bardzo słusznie, bo uwzględniając nawet najbardziej optymistyczne scenariusze, w poszukiwaniu faworyta do triumfu w wyścigu trudno jest wyjść poza struktury wymienionych ekip.

W rewelacyjnie obsadzonym Tour de l’Ain to holenderski skład wyszedł z podobnej walki obronną ręką, a rewelacyjną formą zaprezentował nie tylko ich lider, Primoz Roglic, ale też elitarni pomocnicy z Tomem Dumoulinem na czele. Trzeba jednak pamiętać, że pomimo doprawdy imponującej obsady, była to impreza jedynie poziomu 2.1, która dla wielu zawodników otworzyła właściwą część sezonu po wywołanej pandemią przerwie, a bliska szczytowej dyspozycja aż sześć tygodni przed zakończeniem Wielkiej Pętli nie musi być dobrą wróżbą. Te zastrzeżenia nie mają wpływu na fakt, że to właśnie 30-letni Słoweniec stanie na starcie Criterium du Dauphine w roli faworyta, a jego szybkość na prowadzących pod górę finiszach pozwala ekipie Jumbo-Visma stawiać na najbardziej zachowawcze rozwiązania taktyczne. Nie można też zapominać o obecności zwycięzcy Giro d’Italia z 2017 roku, który po długiej przerwie powrócił do ścigania na najwyższym poziomie w bardzo przyzwoitym stylu i wydaje się gotowy, by w razie jakiegokolwiek kryzysu sprawnie wskoczyć w buty Roglica. Najważniejsze pytanie dotyczące holenderskiej drużyny nie dotyczy więc tego, czy są oni w stanie pokonać Team INEOS ciągu najbliższych pięciu dni, ale czy będą w stanie zapanować nad pokusą zyskania nad rywalem psychologicznej przewagi na tyle, by rozsądnie dysponować swoją ogromną mocą. W końcu czasy, w których Jumbo było jedną z ostatnich ekip odnotowujących pierwsze sukcesy u startu nowego sezonu nie są aż tak odległe.

Wiele lat musiała Team INEOS (a wcześniej Team Sky) czekać na godnego siebie rywala, ale ten czas w końcu nadszedł, a strategię kontrolowania wyścigów poprzez narzucanie piekielnie wysokiego tempa na czele peletonu można wyrzucić do kosza. Wydaje się, że to górski pociąg Jumbo-Visma dysponuje obecnie nieco większą mocą, a to sprawia, że w poszukiwaniu zwycięstw brytyjski skład będzie się musiał wykazać nieco większą kreatywnością. Nie oznacza to od razu, że jest na przegranej pozycji wyników niedawnego Tour de ‘Ain nie należy przeceniać, lekkie niedogotowanie kolarzy INEOS przed największymi imprezami sezonu należy do sytuacji standardowych, a broniący tytułu w Wielkiej Pętli Egan Bernal dysponuje olbrzymim talentem. To jednak INEOS ma w poprzedzającym Tour de France wyścigu więcej do udowodnienia, w czym powinno pomóc wzmocnienie składu przez Pavla Sivakova.

Swoją dobrą formę, której świadectwem były przyzwoite rezultaty w Tour de l’Ain, na pewno spróbuje też wykorzystać odradzający się po gnuśnych latach spędzonych w Movistarze Nairo Quintana (Cofidis), podczas gdy za czarnego konia imprezy można uznać bardzo utalentowanego, ale nierównego Thibaut Pinota (Groupama-FDJ).

W walce o zwycięstwo w wyścigu mogą się liczyć również Emanuel Buchmann (Bora-hansgrohe), Richie Porte (Trek-Segafredo), Adam Yates (Mitchelton-Scott), Tadej Pogacar (UAE-Team Emirates), Mikel Landa (Bahrain-McLaren), Sergio Higuita (EF Pro Cycling) czy Julian Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step). 

72. edycja wyścigu Criterium du Dauphine rozpocznie się w środę, 12 sierpnia.

Wyścig będzie można śledzić na żywo na kanale Eurosport 2.