fot. Team Sunweb

Nicolas Roche, który ścigał się w zakończonym w niedzielę wyścigu Dauphiné, zabrał głos w dyskusji na temat bezpieczeństwa podczas kolarskich wyścigów. Jest współautorem raportu przekazanego CPA, w którym drużyna Sunweb zwróciła uwagę między innymi na niebezpieczny zjazd z premii górskiej Col de Plan Bois oraz na kibiców, którzy nie nosili maseczek. 

W ostatnich dniach w światowym peletonie coraz bardziej słyszalne są głosy, że podczas wyścigów jest zbyt niebezpiecznie. Zastrzeżenia kierowane są zarówno do kolarzy, organizatorów, jak i publiczności, która musi nauczyć się kibicowania w warunkach reżimu sanitarnego. Do narzekających – choć jak się wydaje – słusznie dołączył bardzo doświadczony Nicolas Roche. Irlandczyk kierował pracami nad raportem, który został wysłany do Stowarzyszenia Profesjonalnych Kolarzy (CPA).

– Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po powrocie do autobusu drużyny, to wysłałem wiadomość do CPA, w którym przedstawiłem kilka rzeczy, które nam jako drużynie się nie podobają. Jedną z nich jest ten zjazd [z Col de Plan Bois], a drugą kibice bez maseczek znajdujący się przy trasie. Niewiele osób faktycznie miało je założone. Na startach i metach ludzie nosili maski, ale na podjazdach już nie. Stworzyliśmy wczoraj pełny raport, który zostanie przekazany CPA

– powiedział Roche przed startem ostatniego etapu wyścigu Dauphiné i dodał, że ważne jest, aby wskazać te kwestie teraz – tak, aby był czas na wprowadzenie udoskonaleń w egzekwowaniu zasad bezpieczeństwa przed wyścigiem Tour de France, który rozpocznie się 29 sierpnia.

– Ważne jest, aby podnieść dzisiaj te wszystkie problemy, tak, aby można było je nieco skorygować przed Tour de France.

Roche i drużyna Sunweb nie są jedynymi, którzy krytykują zjazd z Col de Plan Bois. Kolega z drużyny Stevena Kruijswijka, który doznał tam kontuzji ramienia, Tom Dumoulin nazwał go “kompromitacją”, zaś André Greipel (Israel Start-Up Nation) napisał na Twitterze, że umieszczenie go na trasie było wyrazem braku szacunku do zawodników.

Przypomnijmy, że na ostatnim piątym etapie wyścigu Dauphiné kolarze z pomocą CPA zorganizowali protest polegający na zneutralizowaniu pierwszych dziesięciu kilometrów. W ten sposób chcieli wysłać sygnał do organizatorów wyścigów i Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), aby zwrócić uwagę na bardzo poważne wypadki, które w ciągu ostatnich kilkunastu dni miały miejsce podczas wyścigów. Dość wspomnieć kraksę Fabio Jakobsena podczas Tour de Pologne czy Remco Evenepoela w Il Lombardia. Pomysł protestu poparł oczywiście Roche, który powiedział przy okazji, że zdecydowanie bardziej należy podejmować konkretne kroki niż narzekać w mediach społecznościowych.

– Nie sądzę, aby krzyczenie za pośrednictwem mediów społecznościowych cokolwiek dało, a tak zrobił Greipel i inni. Ja poruszyłem dziś rano sprawę tego zjazdu, który według mnie nie jest kompromitacją, ale dodatkowym i niepotrzebnym czynnikiem zwiększającym niebezpieczeństwo i tak bardzo ryzykownego sportu, jakim jest kolarstwo

– dodał Nicolas Roche.

Z krytyką spotyka się w ostatnich latach samo Stowarzyszenie Profesjonalnych Kolarzy. Niektórzy uważają, że nie robi tyle, co powinno. W kolarstwie ma pełnić rolę swoistych związków zawodowych, dbających o interesy i bezpieczeństwo zawodników, a tymczasem sytuacja raczej się pogarsza niż polepsza. Roche przyznaje, że pośród kolarzy panuje poczucie, że CPA mogłoby robić więcej.

– To jest wewnętrzna bitwa, czyż nie? Mamy organizację, która powinna nas chronić, ale w rzeczywistości jest mocno krytykowana za to, że tego nie robi. Czasami chodzi po prostu o to, aby odpowiedni ludzie znajdowali się na odpowiednim miejscu. Nie chcę wchodzić w politykę, ale myślę, że oni próbują robić to, co mogą, chociaż nie ulega wątpliwości, że można byłoby zrobić więcej

– zakończył Roche.