fot. BORA-hansgrohe / Ralph Scherzer

Jeden z najlepszych specjalistów od wyścigów trzytygodniowych w drużynie BORA-hansgrohe Emanuel Buchmann zadeklarował podczas video konferencji z dziennikarzami, w której uczestniczyliśmy, że jego celem w tegorocznym wyścigu Tour de France będzie zdobycie miejsca na podium, ale nie wyklucza, że jest w stanie założyć maillot jaune

Zwiastunem talentu 27-letniego Emanuela Buchmanna było w ubiegłym roku imponujące zwycięstwo etapowe w Arrate podczas wyścigu w Kraju Basków oraz trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, ale znakomite tego potwierdzenie nadeszło w lipcu podczas Tour de France. Niemiec pochodzący z Ravensburga, ale mieszkający na co dzień w Austrii, zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, tracąc tylko dwadzieścia pięć sekund do podium i nieco poniżej dwóch minut do zwycięzcy Egana Bernala.

– Poza drobną kraksą na początku wyścigu w Brukseli, mam same dobre wspomnienia z ubiegłorocznej edycji. To było niesamowite ścigać się z najlepszymi kolarzami w naszej dyscyplinie sportu. Nigdy nie zapomnę momentu, w którym zaatakowałem na Tourmalet

– wspominał Buchmann, gdy zapytaliśmy go o jego osobiste reminiscencje z ubiegłorocznego Tour de France.

W tym sezonie Buchmann za największy cel także obrał sobie francuski wielki tour. Celem jest podium, ponieważ piąć się po szczeblach kolarskiej kariery chce się według słynnej filozofii “krok po kroku”.

– Moim celem zawsze jest nieustannie posuwać się naprzód, dlatego w tym roku będziemy celować w podium Tour de France. Krok po kroku. Nie wiem, czy któregoś dnia wygram Tour de France – zobaczymy. Jednak myślę, że nie jest to niemożliwe

– powiedział, udzielając odpowiedzi na nasze pytanie, czy chciałby otworzyć nową erą niemieckiego kolarstwa.

Jedynym wyścigiem przed Tour de France, który ma się odbyć w dniach 29 sierpnia – 20 września będzie dla Emanuela Buchmanna Dauphiné, w którym w 2019 roku stanął na podium. Oznacza to, że gdy pojawi się w Nicei będzie miał w nogach tylko jedenaście dni wyścigowych, jednak nie widzi w tym większego problemu, ponieważ twierdzi, że odpowiednią formę potrafi wypracować na treningach.

– Myślę, że to nie będzie miało dla mnie złych skutków, ponieważ odpowiednią pracę mogę wykonać na treningach. Normalnie jestem w najwyższej dyspozycji po długim okresie treningowym. W ubiegłym roku miałem okresy czterech, pięciu lub sześciu tygodni bez ścigania i przyjeżdżałem na wyścigi w wysokiej dyspozycji, zatem taki plan mam też w tym sezonie

– wyjaśnił.

Jednym z elementów treningu było dla Niemca podjęcie Everest Challenge, czyli pokonania podczas jednej rowerowej przejażdżki tylu metrów przewyższenia, ile ma słynna góra Mount Everest. Ostatecznie okazało się jednak, że Buchmann nie spełnił dwóch kryteriów, by jego próba mogła zostać oficjalnie uznana (więcej o tym piszemy TUTAJ). Zapytaliśmy więc kolarza zespołu BORA-hansgrohe, dlaczego popełnił błąd i czy jest zawiedziony niepowodzeniem.

– Nie zrobiliśmy błędu, ponieważ nigdy nie myśleliśmy o rekordzie. Chciałem po prostu zrobić coś innego na treningu i zebrać pieniądze na szczytny cel. Po dwóch godzinach zdaliśmy sobie sprawę, że wykonanie tego jest możliwe w czasie poniżej 7 godzin i 30 minut bez żadnych przygotowań, zatem spróbowałem. Wiedzieliśmy, że próba ta może zostać nieuznana, dlatego mówiliśmy o “nieoficjalnym” rekordzie.  Nie jestem tym faktem zawiedziony

– powiedział Emanuel Buchmann.

Tymczasem Niemiec kontynuuje ciężką pracę podczas obozu wysokogórskiego. Od czasu do do czasu drużyna BORA-hansgrohe dzieli wrzuca do internetu materiały pozwalające zajrzeć za kulisy jego przygotowań do przeorganizowanego sezonu 2020. Po Tour de France ma się pojawić w mistrzostwach świata w Szwajcarii oraz w hiszpańskiej Vuelcie. Będzie zatem, co robić i gdzie zbierać kolejne metry przewyższenia.

W konferencji prasowej on-line z Emanuelem Buchmannem uczestniczyła Marta Wiśniewska