Wczoraj doszło do spotkania najważniejszych osób we włoskim kolarstwie. O jego efektach opowiedział w rozmowie z Il Messagero prezes FCI.

Od jakiegoś czasu jakakolwiek aktywność fizyczna na zewnątrz jest we Włoszech zakazana, dotyczy to nawet profesjonalnych sportowców, w tym oczywiście kolarzy. Kilka dni temu ich związek zawodowy zgłosił się do ministerstwa sportu z prośbą o to, by zrobić dla nich wyjątek i zezwolić im na treningi na świeżym powietrzu, co miałoby sprawić, że po powrocie do ścigania Włosi mogliby rywalizować na tych samych warunkach, co zawodnicy, którzy mogą w swoich krajach jeździć bez żadnych ograniczeń.

Wczoraj włoski minister sportu – Vincenzo Spadafora, sekretarz generalny – Paolo Pavoni, a także Renato di Rocco – prezes Włoskiej Federacji Kolarskiej wzięli udział w wideokonferencji, w której omówili m.in to zagadnienie. Nie potoczyło się ono po myśli związku kolarzy.

Wnikliwie przeanalizowaliśmy praktycznie wszystkie aspekty obecnej sytuacji i nasz problem polega na tym, że na północy wciąż mamy zbyt wielu zarażonych, a to właśnie tam mieszczą się siedziby większości ekip i domy większości zawodowych kolarzy. Dlatego na razie powinniśmy zrobić wszystko, by ograniczyć wirusowi możliwość rozprzestrzeniania się. Dlatego radziłbym kolarzom pozostać w domach. Muszą wytrzymać do 3 maja. Prawdopodobnie wtedy będą mogli wrócić do treningów

– mówił prezes Włoskiej Federacji Kolarskiej włoskiemu dziennikowi Il Messagero.

O ile kolarze wiedzą mniej więcej, od kiedy będą mogli trenować, to wciąż pozostaje pytanie, na jaki termin będą się mogli przygotowywać. Już od dawna wiadomo, że Giro nie odbędzie się w maju. Najbliższe wyścigi są zaplanowane na początek czerwca, ale wciąż nie wiadomo czy i one nie będą musiały zostać przesunięte.

Nie wiemy jeszcze, jak będzie rozwijać się epidemia w kolejnych miesiącach, dlatego ciężko mi powiedzieć cokolwiek na temat wyścigów. Wiemy natomiast, że jeśli sytuacja będzie układała się niepomyślnie, to będziemy zmuszeni do odwołania kolejnych imprez. Niestety dotyczy to także Giro d’Italia i innych wielkich wyścigów. Jednak o ile będzie to możliwe, będziemy chcieli przeprowadzić Giro nawet w październiku

– dodał szef FCI (Federazione Ciclistica Italiana).

Kolejne odwołane bądź przełożone wyścigi, a zwłaszcza Tour de France, mogą okazać się zabójcze dla kolarstwa i jego sponsorów. Dlatego aby ułatwić im uporanie się z trwającym kryzysem, włoski rząd planuje zwolnić sponsorów sportowych ekip z opłacania części podatków – na razie mówi się o 30-40 procentach. Jeśli ulga faktycznie wejdzie w życie, może ułatwić funkcjonowanie wielu włoskim ekipom.