fot. UAE Team Emirates / PhotoFizza

Od tego sezonu Joe Dombrowski jest kolarzem UAE Team Emirates. 28-letni Amerykanin wystartował w dwóch wyścigach – Volta a la Comunitat Valenciana oraz Volta ao Algarve.

Zespół ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich ma za sobą udany początek sezonu. Kolarze tej grupy sięgnęli już po 11 zwycięstw. Była to głównie zasługa Fernando Gavirii, Juana Sebastiana Molano i Tadeja Pogacara. Joe Dombrowski pomógł ostatniemu z nich w triumfie w Volta a la Comunitat Valenciana, gdzie zadebiutował w barwach nowej ekipy.

Jako zespół mieliśmy dobry początek sezonu. Pracowaliśmy zimą bardzo mocno i to się opłaciło. Na każdy wyścig jechaliśmy zmotywowani i pewni siebie. W Walencji jechałem po raz pierwszy w nowym zespole. Ogólnie rzecz biorąc, był to udany początek sezonu. Niestety, jednak nie uniknąłem kraks. Miałem przyjemność jechać w zespole z Tadejem Pogacarem. Była ona jeszcze większa, ponieważ wygrał w pięknym stylu

– przyznał Dombrowski dla The National.

Były kolarz EF Education First w Walencji uplasował się na 111. miejscu. Dużo wyższe miejsce zajął w Volta ao Algarve. Kończąc zawody na 29. pozycji, był trzecim najlepszym kolarzem UAE Team Emirates. Lider ekipy, Rui Costa zajął 4. miejsce.

Jechałem tam, aby wspomóc Rui Costę. Nie byłem tam dla swoich osiągnięć. W takim zespole każdy ma przydzielone zadania. W tym wyścigu uświadomiłem się, że jestem w miejscu, w którym chciałbym teraz być. Mam nadzieję, że w przyszłości dzięki solidnej pracy dostanę swoje szanse

– dodał Amerykanin.

Joe Dombrowski podobnie jak inni kolarze, czeka na wznowienie sezonu.

Myślę, że byłaby to dla mnie dobra wiosna. Moim celem na pierwszą część sezonu było Giro d’Italia. Następnie mieliśmy wyznaczyć cele na kolejne miesiące. W wyniku zaistniałej sytuacji, plany startowe mogliśmy wyrzucić przez okno. Usiądziemy do nich, jak sezon zostanie wznowiony. Wierzę, że będziemy się jeszcze ścigać w tym roku

– kontynuował Dombrowski w rozmowie dla The National.

Byliśmy z żoną w Nicei, ale kilka tygodni temu wróciliśmy do Stanów Zjednoczonych. W Nicei mieszkamy w centrum, więc są tam trudne warunki do treningów. W Stanach Zjednoczonych mogę spokojnie trenować

– dodał amerykański kolarz.