fot. Ronde van Vlaanderen

Już dziś o godz. 15:30 rozpocznie się wirtualny wyścig Ronde van Vlaanderen. Kolarze, w tym trzynastu zawodowców, będą rywalizowali na ostatnich 32 kilometrach trasy – tego samego dnia, w którym w normalnej sytuacji na świecie odbyłby się ten jeden z kolarskich monumentów. 

Zorganizowanie e-wyścigu Ronde van Vlaanderen jest odpowiedzią na sytuację związaną z pandemią koronawirusa. Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) odwołała wszystkie wyścigi do 1 czerwca, ale i tak nie można mieć pewności, że jest to ostateczna data.

Na starcie Tour of Flanders ‘lockdown edition’, jak okrzyknięto to wydarzenie, pojawi się trzynastu zawodowych kolarzy, w tym zwycięzca ubiegłorocznej, “prawdziwej” edycji “Flandrii” Alberto Bettiol (EF Pro Cycling) Greg Van Avermaet (CCC Team), Wout Van Aert (Jumbo-Visma) oraz Remco Evenepoel (Deceuninck-Quick Step). W gronie tym nie ma żadnego Polaka.

– Oczywiście, ta prawdziwa edycja Ronde van Vlaanderen została odłożona do czasu, aż władze włączą zielone światło do ponownego organizowania kolarskich wyścigów. Niemniej jednak tej niedzieli znaleźliśmy alternatywę. Firma Flanders Classics [organizator wyścigu Ronde Van Vlaanderen – przyp. M.W.] we współpracy z technologicznymi partnerami Bkool i Kiswe opracowała unikatowe rozwiązanie. Nie tylko z uwagi na to, że będą w nich uczestniczyły drużyny, chociaż te były bardziej niż chętne, by wziąć w tym udział

– napisano w oficjalnym oświadczeniu.

To, że kolarze pokonają wirtualnie ostatnie 32 kilometry trasy oznacza, że zmierzą się z legendarnymi dla “De Ronde” podjazdami – Stary Kwaremont i Paterberg. Transmisja wydarzenia odbędzie się na kanale GCN Racing.