Segment aerodynamicznych rowerów z roku na rok coraz bardziej się rozwija. Pojawiają się co chwilę jakieś nowości, czy zmiany. Każdy z większych producentów ma taki rower w swojej ofercie. Nie inaczej jest z tajwańskim Giant’em. Propel zawitał na rynek w 2012 roku. Model, który miałem okazję testować jest tak naprawdę jego drugą generacją. Tak się składa, że osobiście użytkuję Propel’a z 2018 roku „na Ultegrze”. Przejechałem na nim ponad 11 tysięcy kilometrów, więc wycieczek i porównań do poprzedniego modelu nie zabraknie. Testowany egzemplarz 2020 kosztuje 10 499 zł. Za tę cenę dostajemy ciekawy rower z pomiarem mocy na obie nogi w standardzie! Jak się spisuje i co oferuje ? Zapraszam do lektury.

Rama

Wyprodukowana oczywiście z włókna węglowego, wykonana jest naprawdę bardzo dobrze. Mam wrażenie, że z każdą kolejną generacją Giant wykonuje kawał roboty przy projektowaniu swoich rowerów. Przedni widelec jest wykonany z jednego kawałka karbonu. Całość jest bardzo sztywna. Dawno nie jeździłem tak sztywnym rowerem, który reaguje na każde depnięcie w pedały. Jednocześnie bardzo dobrze tłumi nierówności, choć nie ma tu zastosowanych żadnych systemów znanych u innych producentów. Sporym plusem są ciekawie wykonane podkładki pod mostkiem i różna ich grubość. To znacznie ułatwi odpowiedni fitting roweru. Główka ramy jest wysoka i w połączeniu z kilkoma podkładkami pod mostkiem daje niezbyt agresywną pozycję. Moje plecy bardzo za to dziękowały, ale jeśli szukasz agresywnej, wyścigowej pozycji, bez problemu da się zjechać kilka centymetrów w dół. W wyższych modelach znajdą się bardziej aerodynamiczne zintegrowane systemy. Zwolenników i przeciwników takich rozwiązań jest dużo. Tu jeśli chodzi o fitiing jest prościej i całkiem zgrabnie.

Dużą bolączką poprzedniego modelu było kiepskie prowadzenie linek. Zarówno wejście linek w górnej rurze ramy jak i wyjście linki tylnego hamulca było kłopotliwe. Przez to hamulec nie odbijał, albo przednia przerzutka nie miała półbiegów. Tutaj tego problemu nie zauważyłem. Być może dlatego, że to nowy rower, nie używany wcześniej. Takie sytuacje mogą się zdarzyć, ale dopiero po dłuższym użytkowaniu. W praktyce i tak powinno się co sezon wymieniać pancerze i linki, tym bardziej w konstrukcjach aero. Sztyca podsiodłowa wykonana jest z kompozytu węglowego. Jest dosyć szeroka, a dostęp do śruby regulacyjnej jest bardzo łatwy. Warto zadbać również o konserwację tego elementu. Po kilku jazdach w deszczu lubi się zapiec. Rama jest “Di2 ready”, więc w każdej chwili można zrobić upgrade „na elektrykę”.

Osprzęt

Testowany model został wyposażony w kompletną grupę Shimano Ultegra. Korba z zębatkami 52/36 to bardzo dobry wybór na płaskie trasy i dla kogoś, kto już ma trochę “pod nogą”. Kaseta, która pochodzi z grupy 105 o zestopniowaniu 11-30 pozwoli podjechać pod każdą górkę w kraju. Taka rozpiętość kasety powoduje dosyć duże dziury w kadencji przy pierwszych kilku przełożeniach. Jak dla mnie do sprzętu aero, dla kogoś kto jeździ po płaskim wystarczy 11-25, ewentualnie złotym środkiem będzie 11-28. Wisienką na torcie jest zastosowanie zintegrowanego z korbą pomiaru mocy na obie nogi. To bardzo rzadko spotykane rozwiązanie w ofertach z tej półki cenowej. Komunikuje się on ze wszystkimi komputerami rowerowymi za pomocą protokołów ANT+ lub Bluetooth. Działa bardzo dobrze, szybko, precyzyjnie. Tak samo szybko łączy się z różnymi urządzeniami. Więcej na jego temat będzie można przeczytać w osobnym artykule.

W stosunku do poprzednich modeli poprawione zostało prowadzenie linki tylnej przerzutki. Dzięki temu zagina się ona pod innym kątem, a i ilość niepotrzebnych zakrętów została zmniejszona. Wpłynęło do bardzo pozytywnie na jej pracę. Jest szybko i precyzyjnie – jak to w nowej Ultegrze.

Koła i opony

Aluminiowa konstrukcja z nieco wyższym niż standardowo stożkiem. Szprychy są bardzo cienkie i nie jest ich dużo – z przodu 16, z tyłu 24. Całości brakuje nieco sztywności. Czuć w ostrzejszych zakrętach, że lekko pracują. Zarówno koła, jak i opony są tubeless ready. Kupując Giant’a dostajesz mleczko i masz wybór, czy chcesz je zalać czy nie. Testówka miała zaaplikowane mleko. Do testowych jazd nabijałem około 7 Bar. Było dosyć twardo, podobnie jak na dętkach.

Niestety słabym punktem są opony. Nie jest to model, który cechuje się niskimi oporami toczenia, ani wysoką przyczepnością. Możliwe, że to kwestia zimowo-wiosennych warunków do jazdy, ale nie czułem się na nich zbyt pewnie w zakrętach. Zdarzyło mi się, że przednie koło gdzieś lekko uciekło lub zatańczyło w zakręcie. Na szczęście obyło się bez szlifów.

Siodło, kierownica

Znane mi bardzo dobrze z poprzedniego modelu Propel’a siodło…. Jak wiemy każdy z nas jest inny, jednemu ono będzie pasować innemu nie. Ja przez ponad rok próbowałem się z tym siodłem dogadać i nie wyszło. Szkoda, że od kilku lat Giant nie zrobił żadnego kroku w kierunku zmiany tego komponentu. W sieci można znaleźć sporo, niezbyt pochlebnych opinii na jego temat. Z drugiej jednak strony wiem, że większość kolarzy, którzy jeżdżą dużo ma swoje ulubione siodła. To seryjne daje radę, ale nie, jeśli chcesz robić wycieczki powyżej 3 godzin, albo masz 10 godzin roweru w tygodniu.

Chyba najsłabszy punkt tego roweru, zupełnie nie pasujący do jego charakterystyki. Skoro jest to maszyna aero, to dlaczego została tu zastosowana bardzo cienka okrągła kierownica? Brakuje jej chociaż lekkiego wypłaszczenia. Byłoby dużo wygodniej i bardziej aerodynamicznie. W połączeniu z cienką owijką pozbawioną pianki, hm… mogłoby być lepiej. Całość odrobinę ratuje dobre gięcie, zasięg i drop. Ręce mają wygodne oparcie w dolnym chwycie, a chwyt na manetkach nie jest za daleko.

Hamulce

Gdy w 2015 roku Giant wprowadził Propel’a na rynek zastosował w nim swój autorski projekt hamulców. Jest to połączenie hamulców szosowych z dawnymi v-brake’ami. Początkowo miały choroby wieku dziecięcego… Mianowice producent nie przewidział, że użytkownicy będą chcieli założyć nieco szersze, a co za tym idzie wyższe opony. Zbyt mała była szpara pomiędzy linką a oponą. Wynikiem tego był brak możliwości założenia opon o szerokości 28mm niektórych producentów.

W tegorocznym modelu cała konstrukcja jest nieco wyższa i miejsca na oponę jest pod dostatkiem. Działanie można uznać za bardzo dobre. Modulacja jak i siła hamowania są bardzo podobne do grup 105/Ultegra. Nie wymagają one wielkich czynności serwisowych, są proste w obsłudze i regulacji. Jedynie sprężyny odchylające mogłyby być twardsze, co wpłynęłoby na lepsze odbijanie klamki. Hamulce bardzo ładnie chowają się w cieniu aerodynamicznym ramy.

Wrażenia z jazdy i końcowa ocena

Czy ten Giant jest szybki ? To zależy ile się ma pod nogą, bo korzyści z takiego roweru są tym większe im szybciej jedziemy… Ale mogę powiedzieć: tak, jest bardzo szybki. Nawet na seryjnych kołach jest szybko i sztywno. Duża różnica w porównaniu do starego Propel’a to podatność na boczne podmuchy wiatru. Jest dużo stabilniej, a co za tym idzie na pewno szybciej. Miałem okazję testować go w wietrznych warunkach i było to pierwsze spostrzeżenie. Drugie – jest wygodnie. Nawet na kiepskiej jakości drogach nie wytraca on tak prędkości jak starszy model. Bardzo szybko się z nim zaprzyjaźniłem, szkoda że ta przyjaźń trwała tylko jakieś 400 kilometrów. Zatem jeśli szukasz dobrej maszyny w tym segmencie, śmiało mogę ten model polecić. W gratisie otrzymasz obustronny pomiar mocy, dużo szybkości i wygody.

sdr

Mocne strony:

– niska cena

– bardzo sztywna rama

– wygodna pozycja i łatwość fittingu

– pomiar mocy na dwie strony w standardzie

– całkiem niezłe aerodynamiczne, bezdętkowe koła

– stosunkowo niska waga 7,9 kg z w rozmiarze ML

Słabe strony:

– zbyt cienka i „nie aero” kierownica

– średniej klasy opony

Dystrybutor: Giant Polska