fot. Team Sunweb

Na razie wiele wskazuje na to, że Tour de France nie podzieli losu Giro d’Italia. Według Iwana Spekenbrinka kolarze powinni wrócić do gry w końcówce czerwca.

Mimo że przed sezonem z prowadzonej przez Holendra drużyny odeszło kilku bardzo istotnych zawodników, to początek sezonu w jej wykonaniu można uznać za udany. Szczególnie dobrze jego kolarze spisali się w Paryż-Nicea. Po wygranym etapie zgarnęli Soren Kragh Andersen i Tiesj Benoot, a ten ostatni skończył wyścig na 2. miejscu w klasyfikacji generalnej.

Niestety w kolejnych tygodniach ekipa nie będzie mogła skorzystać z wyśmienitej dyspozycji swoich zawodników. Wszystko przez to, że ostatnio odwoływane są coraz to kolejne wyścigi. Koronawirusowa kosa dopadła już nawet majowe imprezy- choćby Giro d’Italia, dlatego nic dziwnego, że coraz więcej mówi się o przełożeniu zaplanowanego na końcówkę czerwca Tour de France. Na szczęście według Spekenbrinka na razie bardziej prawdopodobne jest to, że wyścig odbędzie się zgodnie z planem.

Przyznam, że nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o koronawirusa, ale Konsultowaliśmy się z ekspertami i na razie wygląda na to, że wznowienie ścigania tuż przed Tour de France jest bardzo prawdopodobne. Być może uda się nawet przeprowadzić któryś ze wcześniejszych wyścigów. Wielka Pętla jako pierwsza kolarska impreza po długiej przerwie brzmi dziwnie, ale to naprawdę realistyczny scenariusz

– mówił Spekenbrink holenderskiemu AD.

Do francuskiego wyścigu zostało jednak jeszcze sporo czasu. Dlatego teraz niemiecki zespół musi wdrożyć działania, które sprawią, że po wznowieniu ścigania, jego zawodnicy będą w jeszcze lepszej formie, niż teraz.

W tym momencie rozważamy każdy możliwy scenariusz i odpowiednio dostosowujemy plany treningowe naszych zawodników. Oczywiście osiągnięcie szczytu formy w tym momencie nie byłoby zbyt korzystne, więc teraz zamierzamy zmniejszyć obciążenia treningowe, tak by szczyt formy osiągnąć latem lub jesienią

– zakończył Spekenbrink.