fot. ASO / Alex Broadway

Chociaż Paris-Nice jest czymś więcej niż kolarskim wyścigiem, tym razem nie będzie to zwyczajna edycja, którą śledząc będziemy mogli skupić się wyłącznie na jej spuściźnie sportowej i kulturowej. W Europie rozprzestrzenia się nie do końca rozpoznany wirus Covid-19, nazywany popularnie koronawirusem, a kolarska Francja i nie tylko opłakuje zmarłego nagle dyrektora sportowego Team Ineos Nicolasa Portala. Pomimo wszystko życie toczy się dalej, dlatego też próbujemy zapowiedzieć “wyścig ku słońcu” – taki, na jaki w tegorocznych wyjątkowych okolicznościach się zanosi. 

To nie będzie wyścig jak zawsze 

Trudno przypomnieć sobie czas poza wojenną zawieruchą czy innego typu światowymi konfliktami zbrojnymi lub politycznymi, w których odwołano najważniejsze w wiosennym kalendarzu kolarskie wyścigi. Tymczasem Italia pozostanie w marcu bez nawet jednej kolarskiej imprezy. Odwołano bowiem wszystkie wyścigi, włącznie z monumentalnym Milano-Sanremo. Co prawda francuskie władze wyraziły zgodę na przeprowadzenie wyścigu Paris-Nice, ale w obecnie panującej rzeczywistości nie będzie to wyścig taki jak zawsze.

W czwartek francuska Ligue Nationale de Cyclisme wydała specjalnie przygotowaną instrukcję dla zawodników i kibiców, w której wyjaśnia, co robić, aby zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa Covid-19. Kolarzom poleca się podpisywanie listy startowej i autografów własnymi długopisami, zachowywanie dystansu przestrzennego do dziennikarzy, którzy przeprowadzają wywiady oraz unikanie interakcji z publicznością. Ma zostać również ograniczona liczba dekoracji na podium.

W momencie przygotowywania tej zapowiedzi z udziału w wyścigu zrezygnowało siedem drużyn: zespół ubiegłorocznego zwycięzcy Egana Bernala Team Ineos, który wycofał się zarówno z powodu koronawirusa, jak i śmierci Nicolasa Portala, którego pogrzeb odbędzie się w poniedziałek; CCC Team, Mitchelton-Scott, Movistar, Astana, UAE Team Emirates oraz Jumbo-Visma. Te drużyny zaś, które pojawią się na starcie, nie zabiorą ze sobą osób mieszkających czy przebywających ostatnio w północnych Włoszech, gdzie występuje największa liczba zakażonych nowym wirusem w całej Europie. Tak postanowiła między innymi ekipa Trek-Segafredo, która nie predestynowała do składu Giulio Ciccone, mieszkającego w Lombardii.

W związku z absencją siedmiu drużyn organizatorzy wyścigu postanowili zezwolić na zwiększenie liczebności składów z siedmiu do ośmiu zawodników, a także w ostatniej chwili obdarowali dzikimi kartami dwie ekipy z licencją Pro Continental – B&B Hotels-Vital Concept oraz Circus – Wanty Gobert.

Więcej niż wyścig

Pierwsza edycja wyścigu, który dziś znamy pod nazwą Paris-Nice odbyła się w 1933 roku. W trakcie jego prawie 80-letniej historii zmieniała się trasa, zmieniały się osoby nim zarządzające oraz właściciele. Firma ASO, która włada przede wszystkim największym i najważniejszym wyścigiem kolarskim na świecie, czyli Tour de France, przejęła Paris-Nice w 2002 roku, ale już wtedy pozycja tej imprezy była ugruntowana. To jeden z najważniejszych wyścigów etapowych w sezonie, nie tylko wiosną. Pozycja obowiązkowa dla zawodników, którzy chcą walczyć później w Wielkiej Pętli, miejsce, gdzie wyrabia się nazwisko i pobiera naukę prawdziwego kolarstwa, czyli jazdy w deszczu, przeszywającym chłodzie, słońcu, przy silnym wietrze i w górach, z których szczytów widać zapierające dech w piersiach Côte d’Azur. Paris-Nice to jest – jak napisał redaktor naczelny magazynu “Procycling” – “kulturalna, meteorologiczna, czasowa i fizyczna podróż z zimna do ciepła, z płaskiego terenu do górskiego, to coś więcej niż kolarski wyścig”.

Trasa

Trasa tegorocznej, 78. edycji została ułożona według dobrze znanego schematu. Na początku etapy płaskie, czasami zawierające krótkie i ostre podjazdy francuskiej północy, a na dodatek wietrzne i chłodne; jazda na czas; a na zakończenie pagórkowato-górski weekend, wyłaniający zwycięzcę klasyfikacji generalnej, który dumnie wjedzie na Promenade des Anglais w Nicei.

Kolarze rozpoczną zmagania pętlą po departamencie Yvelines, a dokładnie wokół miasta Plaisir. Będzie to generalnie płaski teren, choć naszpikowany małymi górkami, a na zakończenie czeka brukowany podjazd trzeciej kategorii Neauphle-Le-Château o długości 1400 m i średnim nachyleniu 7,8 proc.

Drugi i trzeci etap to niemal bliźniaczo podobne do siebie odcinki, przeznaczone dla najszybszych kolarzy w peletonie. Rywalizację będzie oczywiście utrudniał boczny lub czołowy wiatr i prawdopodobnie także kapryśna pogoda. Ważną rolę odegrają zatem najmocniejsze drużyny, dobrze radzące sobie na wachlarzach i potrafiące jak najlepiej zadbać o swojego sprintera.

W środku wyścigu, czyli podczas czwartego etapu, czeka na kolarzy zaledwie piętnastokilometrowa jazda na czas, a zatem krótsza niż zazwyczaj bywa to w wielkich tourach, aczkolwiek wystarczająca, by sprawdzić sprzęt, pozycję i nogę przed najważniejszymi celami w sezonie. Francuzom dodatkowego smaczku dodaje fakt, że zostanie rozegrana w rodzinnym miasteczku bodaj największej obecnie gwiazdy kolarstwa we Francji Juliana Alaphilippe’a z drużyny Deceuninck-Quick Step. Całe Saint-Amand-Montrond już szykuje dzwoneczki, trąbki i transparenty, maluje napisy na szosie i jest gotowe, by wyjść na ulicę i dopingować swojego bożyszcze. Nawet jeśli jego forma nie jest na początku tego sezonu najlepsza.

Po piątym, najdłuższym etapie wyścigu (227 km) nastąpi weekendowy tryptyk rozstrzygający losy klasyfikacji generalnej. Trudnością szóstego etapu z Sorgues do Apt będzie nagromadzenie podjazdów – co prawda żaden nie znajduje się wyżej niż  na wysokości 600 m i nie jest dłuższy niż 5 km, ale to właśnie ich częstotliwość będzie najbardziej wymagająca.

Siódmy etap będzie królewskim. Już na początku kolarze będą podjeżdżali pod Col de Venice, podjazd znany z edycji wyścigu w latach 80-tych, kiedy to klasyfikację generalną zdominował notabene Sean Kelly, któremu nigdy nie udało się odnieść triumfu w Tour de France, ale długość i stopień trudności “wyścigu ku słońcu” idealnie mu odpowiadał, czego nie omieszkał wykorzystać. Na zakończenie zaś zaplanowano finisz na Valdeblore La Colmiane, czyli długiej (liczącej 16 km) premii górskiej pierwszej kategorii o średnim nachyleniu 6,3 proc.

Finałowy odcinek wokół Nicei już tradycyjnie został zaprojektowany raczej, by bronić prowadzenia w klasyfikacji generalnej uzyskanego dzień wcześniej niż atakować. Starsi kibice pamiętają kończącą wyścig Paris-Nice “czasówkę” na Col d’Eze, ale we współczesnym świecie, w którym liczą się pieniądze i promowanie regionów i miast, przez które przejeżdża kolarska karawana, lepiej sprawdza się format finałowej pętli wokół Nicei.

Szczegóły trasy poniżej.

Etap 1, 8 marca: Plaisir – Plaisir (154 km)

Etap 2, 9 marca: Chevreuse – Chalette-sur-Loing (166,5 km) 

Etap 3, 10 marca: Chalatte-sur-Loing – La Châtre (214 km) 

Etap 4, 11 marca: Saint-Amand-Montrond – Saint-Amand-Montrond (15,5 km) ITT

Etap 5, 12 marca: Gannat – La Côte-Saint-André (227 km) 

Etap 6, 13 marca: Sorgues – Apt (161,5 km) 

Etap 7, 14 marca: Nice – Valdeblore La Colmiane (166,5 km)

Etap 8, 15 marca: Nice – Nice (113,5 km) 

Lista startowa

Pomimo że na starcie zabraknie kilku najlepszych drużyn na świecie, w tym przede wszystkim drużyny Ineos, która od 2012 roku wygrała sześć edycji wyścigu z Paryża do Nicei, niejako inicjując współczesną erę tego wyścigu, lista startowa przedstawia się bardzo obiecująco. Odwołane wyścigi na Półwyspie Apenińskim spowodowały, że wyścig Paris-Nice jest jedyną imprezą kolarską na najwyższym poziomie, w której można się teraz ścigać. Znajduje to odzwierciedlenie na liście startowej.

W kontekście walki o klasyfikację generalną należy zwrócić uwagę na następujących zawodników: Nairo Quintanę (Arkéa-Samsic), Romaina Bardeta (AG2R La Mondial), Thibaut Pinota (Groupama-FDJ), Vincenzo Nibaliego (Trek-Segafredo), zwycięzcę jednego z etapów sprzed roku Sergio Higuitę (EF Education) oraz Guillaume’a Martin (Cofidis). Z tego grona powinni wyróżnić się zwłaszcza znajdujący się wysokiej formie od początku sezonu Quintana oraz Pinot, który małymi krokami zbliża się do Kolumbijczyka, a ponadto będzie ścigał się u siebie.

Poza tzw. GC contenders można znaleźć szereg solidnych i znanych zarazem nazwisk kolarzy, którzy specjalizują się w wyścigach klasycznych lub potrafią walczyć o etapowe zwycięstwa, czy to z ucieczek, czy też wykorzystując inne okazje. W tym gronie na pewno znajdują się: wspomniany wcześniej Alaphilippe, mistrz świata Mads Pedersen (Trek-Segafredo), trzykrotny były mistrz świata Peter Sagan (BORA-hansgrohe), zwycięzca tegorocznej edycji Omloop Het Nieuwsblad Jasper Stuyven (Trek-Segafredo), były dwukrotny zwycięzca klasyfikacji generalnej Richie Porte (Trek-Segafredo), którego celem będzie tym razem właśnie zwycięstwo etapowe czy Tejay Van Garderen (EF Education).

Znakomicie rysuje się także obsada sprinterska z Elią Vivianim (Cofidis), Calebem Ewanem (Lotto-Soudal), Samuelem Bennettem (Deceuninck-Quick Step), Pascalem Ackermannem (BORA-hansgrohe), Nacerem Bouhannim (Arkéa-Samsic) czy Rudym Barbierem (Israel Start-Up Nation).

W wyścigu nie wystąpi żaden Polak.

A na deser ciekawostka, którą podrzuca niezawodne konto twitterowe ammattipyöräily.

Peter Sagan nie ścigał się w wyścigu Paris-Nice od 2011 roku. W 2010 roku odniósł swoje dwa pierwsze zawodowe zwycięstwa właśnie w tym wyścigu. Słowak realizował od tego czasu podobne programy wyścigów, w związku z czym jego tegoroczna obecność w tej prestiżowej francuskiej “etapówce” jest związana z odwołaniem wyścigów we Włoszech z powodu koronawirusa.

Gdzie oglądać? 

Transmisję telewizyjną z wyścigu Paris-Nice przeprowadzi polski Eurosport w kanale pierwszym lub drugim (w zależności od dnia) oraz po wykupieniu subskrypcji w usłudze Eurosport Player. Program najlepiej sprawdzać na stronie internetowej www.eurosportplayer.com w zakładce PROGRAM. Oficjalny hashtag wyścigu do prowadzenia dyskusji w mediach społecznościowych to #ParisNice.

mwisniewska92