fot. ASO / Fabien Boukla

Kolumbijczyk w wielkim stylu zakończył swoje ściganie w “Wyścigu ku Słońcu”. 29-letni zawodnik w wielkim stylu “na solo” wygrał ostatni, górski etap Paryż-Nicea na stokach Valdeblore La Colmiane.

Bez wątpienia tegoroczny początek sezonu dla Quintany był najlepszym w jego karierze. Po dołączeniu z Movistaru do ekipy Arkéa Samsic ewidentnie nabrał wiatru w żagle. W tym roku odniósł już w sumie 5 triumfów (w tym dwa w klasyfikacji generalnej wyścigów). Sam zainteresowany był bardzo zadowolony ze swojej postawy na ostatnim etapie “Wyścigu ku Słońcu”.

Zawsze staram się wygrywać w ten sposób, z elegancją i dobrym nastawieniem. Byliśmy bardzo zmotywowani, aby dobrze się zaprezentować i ciężko na to pracowaliśmy. Zespół ciężko pracował, aby złapać ucieczkę, a potem zrobiłem to, co do mnie należało

– przyznał 29-latek.

Forma Kolumbijczyka była wyśmienita. Niestety straty na etapie jazdy indywidualnej na czas oraz przede wszystkim na drugim wietrznym odcinku, gdy pojawił prawie półtorej minuty za czołową grupą. Sprawiło to, że tym bardziej chciał on powalczyć o zwycięstwo etapowe.

Nic nie mogłem zrobić w klasyfikacji generalnej. Miałem kraksę i straciłem zbyt wiele czasu tego dnia (2. etap). Wiedziałem, że muszę dziś zaatakować, ponieważ chciałem sprawić radość zespołowi z powodu wysiłku, który wszyscy wykonali. To prezent dla wszystkich

– powiedział zwycięzca Giro d’Italia z 2014 roku oraz Vuelta a España z 2016 roku.

Quintana po zawieszeniu sezonu uda się do swojej rodzimej Kolumbii, aby tam przetrwać czas pandemii.

Teraz spróbujemy powrócić do Kolumbii, aby spędzić czas z rodziną, podczas gdy ten ważny światowy problem będzie się rozwijać

– zakończył kolumbijski góral.