fot. Arkea-Samsic

Rozgrzewkowy dla kolarzy specjalizujących się w wyścigach etapowych i przygotowujący klasykowców do wiosennej kampanii wyścig Tour de la Provence (2.Pro) rozbudził kibicowskie apetyty i wskazał, kto w tym sezonie może odgrywać główne role w najbardziej prestiżowych imprezach.

Dla tych kibiców kolarstwa, którzy lubią ściganie w klasycznych kolarskich krajach jak Włochy, Hiszpania lub Francja, wyścig Tour de La Provence był jak dotychczas jednym z najbardziej interesujących i emocjonujących zarazem. Można było bowiem obserwować w nim najlepszych górali na świecie, którzy rywalizowali między innymi na legendarnym podjeździe pod Mont Ventoux. Ponadto nie zabrakło sprinterskiego finiszu i trzymającego w napięciu do ostatnich metrów finałowego, pofałdowanego odcinka.

W dwójkowym finiszu w Aix-en-Provence pomiędzy Matthiasem Brändle (Israel Start-Up Nation) a Owainem Doullem (Team Ineos) lepszy okazał się Walijczyk, który dał w ten sposób pierwsze zwycięstwo drużynie Dave’a Brailsforda w 2020 roku, a sobie zapewnił dziewiczy triumf w profesjonalnej karierze kolarskiej w Europie. Zaraz za linią mety w następujący sposób opowiadał o przebiegu etapu:

– To był ciężki dzień, ale współpraca w ucieczce układała się dobrze. Byłem pewny finiszu, ponieważ znałem moich współtowarzyszy z odjazdu i miałem dodatkowo po prostu dobre nogi. Cieszyłem się więc, że dojdzie do sprintu. Kiedy do mety pozostało 30 km wiedziałem, że mamy szansę [na dojechanie do mety]. Niezbędne było tylko to, abyśmy razem wjechali na ostatni podjazd. Samą końcówkę znałem z poprzedniego roku i pamiętałem, że jest ona bardzo szybka. 2-3 km przed metą byłem już pewien, że nas nie złapią, więc zacząłem myśleć o finiszu. To jest moje pierwsze zwycięstwo w Europie – wcześniej wygrałem wyścig w Australii. Miło jest dać drużynie pierwszy triumf w sezonie i to jest dobry znak przed klasykami

– powiedział Doull.

Tymczasem z kopyta rozpoczęła sezon drużyna Arkéa-Samsic. Dzięki wyścigowi w Prowansji liczba jej zwycięstw urosła do czterech, co oznacza, że już w połowie lutego ma ich tylko o jedno mniej niż w całym sezonie 2019! Po dwa zdobyli Nacer Bouhanni (Saudi Tour, pierwszy etap Tour de la Provence) oraz Nairo Quintana (trzeci etap Tour de la Provence i klasyfikacja generalna tego wyścigu).

Szef zespołu Emanuel Hubert zapewnia, że Nairo Quintanie brakuje jeszcze 15 proc. do osiągnięcia szczytu formy, dlatego najbardziej eksplozywne występy 30-latka jeszcze przed nami. Interesujące, ponieważ już nie jest najgorzej. Jego atak na podjeździe pod Mont Ventoux zaimponował – jedynym, który zdecydował się usiąść mu na koło był Sepp Kuss (Jumbo-Visma). Wytrzymał jakieś trzy sekundy…

Według twitterowego profilu ammattipyöräily Kolumbijczyk pojechał odcinek podjazdu na “Giganta Prowansji” do Chalet Reynard najszybciej w historii – w czasie 28 min. i 12 sek., czyli osiem sekund szybciej od rekordu należącego dotychczas do Marco Pantaniego, ustanowionego w Tour de France 1994.

Dane z pomiaru mocy Seppa Kussa również dowodzą temu, że Quintana był w stanie generować znakomite waty podczas królewskiego etapu Tour de la Provence. Do momentu jego ataku Kuss “produkował” moc 414 W (oczywiście podczas wspinaczki), a po nim spadła ona do 365 W, podczas gdy kolarz Arkéi zdołał utrzymać taką moc do szczytu wyznaczonego tym razem 5 km wcześniej z powodu wciąż zalegającego na szczycie śniegu.

– Zwycięstwo w klasyfikacji generalnej jest tym, czego jako drużyna chcieliśmy po włożeniu tak ogromnej pracy w ten wyścig. To jest prezent dla wszystkich Francuzów, którzy wspierają francuską drużynę wygrywającą we Francji. Mam nadzieję, że jest to początek owocnego sezonu dla drużyny Arkéa-Samsic

– powiedział Nairo Quintana, któremu wtórował weteran francuskiego kolarstwa Maxime Bouet, twierdząc, że drużyna pojechała w Prowansji bezbłędnie i to świetnie wróży na przyszłość.

Quintana jeszcze w lutym wystartuje w Tour du Haut Var, a w marcu pojawi się w Volta Catalunya, Paris-Nice, a następnie w ardeńskich klasykach.

Pełne sprawozdanie z ostatniego etapu wyścigu Tour de la Provence można przeczytać TUTAJ, zaś o odmienionej drużynie Arkéa-Samsic pisaliśmy TUTAJ.