fot. vision del ciclismo

Wiek, to tylko liczba. Wielokrotnie przekonywał o tym Davide Rebellin, który wciąż nie ma zamiaru odpuszczać ścigania. Podobną drogą podąża Oscar Sevilla, który potwierdził swój udział w wyścigu Vuelta a San Juan.

43-letni Hiszpan od dobrych kilku lat ściga się w różnych drużynach z Ameryki Południowej. Od 2017 roku jego domem jest kolumbijskie Medellin, gdzie w ubiegłym sezonie… został pobity podczas treningu. Mimo to były kolarz m.in. ekipy T-Mobile kontynuuje swoją karierę i zapowiedział start w niedługo rozpoczynającym się wyścigu Vuelta a San Juan.

Co ciekawe, sam udział doświadczonego kolarza w Argentyńskiej imprezie nie jest aż tak wielkim wydarzeniem. Ważniejsze jest bowiem, że przypadnie mu rola jednego z faworytów. W ostatnich latach Sevilla nie schodził z podium klasyfikacji generalnej wyścigu z kategorią 2.1, w którym udział bierze wiele obecnych gwiazd światowego kolarstwa.

Bardzo lubię ten wyścig. Wygrywa się go nie tylko w górach, ale także na wietrznych odcinkach, podczas których wielu zawodników potrafi się zgubić. Impreza ta różni się jednak od innych na kontynencie tym, że przyjeżdża na nią kilka gwiazd ze światowej czołówki. Przez to też jest trudniej o dobry wynik. Mimo wszystko postaram się, by znów skończyć rywalizację na podium

– powiedział Sevilla.

Z osobą 43-latka związana jest jeszcze jedna ciekawostka. Będzie on bowiem jednym z dwóch zawodników (na ten moment), którzy rozpoczynając sezon 2020, pojawią się na kolarskich trasach w 4 różnych dekadach. Takim samym osiągnięciem będzie mógł się pochwalić jedynie Francisco Mancebo oraz, jeśli znajdzie zespół, Davide Rebellin.