CAMERA

W poprzednich artykułach dowiedzieliście się jak zacząć, w jaki sposób rozpocząć mozolne zimowe treningi, jak wystartować w wyścigu czy ustawce z kolegami. Patrząc na tę aplikację nieco szerzej okazuje się, że to społeczność, którą tworzą ludzie jest dużym magnesem, który przyciąga do trenażera. Dzięki zaangażowaniu całej grupy TeamPL mamy własną ligę, środowe coffe ride’y, mistrzostwa i masę różnych wydarzeń w ciągu tygodnia.

Polski tydzień wygląda następująco :

Z miesiąca na miesiąc użytkowników przybywa a o dobre i równe tempo dbają liderzy tych wydarzeń. Jeśli zapisujesz się na event, który jedzie np. 2,5W/kg to lider będzie dbał o to żeby nie było szarpania, ucieczek, tylko luźna wspólna jazda i pogaduchy.

Od tego roku świetnym narzędziem jest tzw. płot. Jeśli wyjedziesz poza wyznaczoną strefę, masz kilka sekund żeby do niej wrócić. Jeśli tego nie zrobisz to wylatujesz. Proste. W taki sposób można zdyscyplinować całą grupę. Jak chcesz się ścigać, proszę bardzo, wydarzeń tego rodzaju jest co niemiara. Warto też wspomnieć, że polska społeczność należy do jednej z największych na Zwift’cie. Mamy również swoje koszulki z orzełkiem na plecach. Taki sam model koszulki jak ten wirtualny można też zakupić i odziewać w sezonie.

Dołączając do grupy ZwiftTeam.pl na Facebooku okazuje się, że Ci sami ludzie, którzy jeżdżą wirtualnie umawiają się w lato na wspólne wypady np. w góry świętokrzyskie. Jeśli Twój trenażer nie działa, masz jakieś problemy podczas korzystania ze Zwifta, dołącz do tej grupy. Z moich doświadczeń wynika, że pomoc można otrzymać niemalże od razu a rozwiązania wcale nie są takie trudne.

Jak grzyby po deszczu powstają co chwila nowe aplikacje bardzo podobne do Zwift’a. Rouvy, TrainerRoad, Suffertest, Onelap i wiele innych. Niektóre są płatne inne nie, ale wszystkie łączy jedna kwestia – brak społeczności. Nie będzie tam tak dobrze rozbudowanych opcji, wydarzeń, ilości znajomych użytkowników. W okresie zimowym wielokrotnie zdarza się spotkać na wirtualnej trasie również zawodowych kolarzy. Są organizowane wspólne jazdy, tak jak na załączonym obrazku z zawodnikami CCC.

Kiedy za oknem sypie śnieg ze Zwift’a korzystają też nasi zawodowcy. Wiele razy zdarzyło mi się zobaczyć Michała Kwiatkowskiego czy Łukasza Wiśniowskiego. Darek Baranowski, dawniej jeden z naszych najlepszych eksportowych kolarzy, obecnie komentator Eurosportu, również bierze udział w różnych eventach i Zwift’owych wyścigach.

Spotykam się również z negatywnymi opiniami na temat Zwifta. Ktoś powie, że to nuda, że drogie i do niczego nie potrzebne. Ale skoro dla kogoś sama jazda na trenażerze jest męczarnią, to żadne fajerwerki na Zwift’cie mu nie pomogą. Owszem sam trenażer i patrzenie się w ścianę nie jest niczym przyjemnym. Niektórzy pomagają sobie dobrym serialem, audiobookiem albo muzyką. Jak kto woli, ja zabijam nudę Zwiftem .

Zdjęcia: Jacek Tarach