Foto: Chris Auld

Grudzień rozpoczął się już kilka tygodni temu, a za trzy dni będziemy mieli nowy rok. Nic więc dziwnego, że wielu zawodników już teraz myśli o kolejnym sezonie – jednym z nich jest Victor de la Parte z CCC Team.

Miniony sezon nie był zbyt udany dla Hiszpana, który w ciągu ostatnich miesięcy pełnił rolę jednego z liderów polskiej ekipy. Najpierw przejechał niezbyt udane Giro, które zakończył poza pierwszą “20” i bez żadnego miejsca choćby w pierwszej dziesiątce etapu. Natomiast swój drugi wielki tour – Vueltę z pewnością wspomina jeszcze gorzej – po niezłym początku, na szóstym etapie zaliczył upadek, który zakończył jego marzenia nie tylko o miejscu w szerokiej czołówce wyścigu, ale też w ogóle o ukończeniu go. 

Wydawało się, że tamten upadek zakończy jego sezon, ale ostatecznie Hiszpanowi udało się wrócić do ścigania. Swój pierwszy wyścig – CRO Race ukończył na 3. pozycji – przegrał jedynie z Adamem Yatesem i Davide Villellą, a później, już z nieco gorszym skutkiem, pojechał w Milan -Torino i Wyścigu Dookoła Lombardii. Hiszpan wierzy, że powrót do ścigania pod koniec minionego sezonu opłaci mu się w przyszłym roku.

To był jeden z tych powodów, dla których chciałem znów wsiąść na rower. Szefowie mówili mi, że mogę zrobić sobie wakacje, ale wydaje mi się, że nie byłbym w stanie się nimi cieszyć. Potrzebowałem pewności siebie, a to daje mi jazda na rowerze. Na szczęście udało mi się dość szybko dojść do siebie po kontuzji i miałem na to szansę. Myślę, że teraz będzie mi łatwiej przygotować się do kolejnego sezonu.

– mówił hiszpańskiemu ciclo21

Tym razem plan startowy 33-latka będzie się nieco różnić od tego z zeszłego roku. Wtedy rozpoczynał sezon w Australii – startował w Santos Tour Down Under i Cadel Evans Great Ocean Road Race – teraz pierwszy wyścig z jego udziałem odbędzie się znacznie bliżej domu zawodnika CCC.

Moim pierwszym wyścigiem będzie na pewno Volta a Comunitat Valenciana. Później wezmę udział w UAE Tour. Jadę tam bez wygórowanych celów – chcę spokojnie rozpocząć kolejny sezon i po prostu znaleźć właściwy rytm – wierzę, że właśnie tak się stanie.

– dodał.

Ani my, ani szefowie CCC, ani sam zawodnik z pewnością nie obraziliby się, gdyby ten nieco zmieniony tryb przygotowań pomógł mu w osiąganiu dużo lepszych wyników w kolejnym sezonie. Miejmy więc nadzieję, że tak właśnie będzie.