fot. Dariusz Banaszek

Dwa dni temu Dariusz Banaszek oficjalnie ogłosił, że jego nowa drużyna – Mazowsze Serce Polski zakontraktowała Karola Domagalskiego. Pochodzący ze Skały zawodnik zgodził się zamienić z nami kilka słów na temat swojego transferu.

Znalezienie nowego zespołu przez 30-latka jest jedną z najlepszych informacji, jakie w ostatnich tygodniach obiegły polskie środowisko kolarskie. Przypomnijmy, że jeszcze kilka miesięcy temu kolarz leżał w śpiączce po ciężkim wypadku w Małopolskim Wyścigu Górskim i nie było wiadomo, czy będzie w stanie wrócić do pełnej sprawności.

Na szczęście od jakiegoś czasu wszystko idzie w dobrym kierunku. Miesiąc temu wychowanek Zbigniewa Klęka, po pół roku od feralnej kraksy, w końcu wsiadł na rower treningowy. Natomiast miesiąc temu rehabilitował się u Profesora Krzysztofa Ficka, gdzie zrobił kolejny, bardzo duży krok w kierunku powrotu do pełnej sprawności.

Byłem już u doktora Ficka. Spędziłem tam trochę czasu i nie była to taka typowa rehabilitacja. To co tam robiłem spokojnie można nazwać treningiem – na razie z małymi obciążeniami. Dlatego uważam, że mój stan zdrowia jest już całkiem niezły. Teraz będę stopniowo wracać do tego, co robiłem przed kontuzją. Wprawdzie moje leczenie nie jest jeszcze całkowicie zakończone, ale do zrobienia zostaje tak naprawdę już tylko czysta kosmetyka – muszę wyciągnąć blachy z prawego łokcia, ale na to przyjdzie czas dopiero w styczniu, również w klinice GALEN profesora Ficka.

– mówił nam.

Przed Domagalskim jeszcze mnóstwo pracy, ale teraz może ze spokojem patrzeć w przyszłość, ponieważ już wie, gdzie będzie jeździł w przyszłym sezonie. Ale oczywiście ulga to nie jedyne uczucie, które mu teraz towarzyszy.

Czuję teraz przede wszystkim olbrzymią motywację, by wrócić do jazdy na wysokim poziomie. Kiedy okazało się, że Dariusz Banaszek tworzy projekt Mazowsze Serce Polski i jest mną zainteresowany, to nie wahałem się długo – w końcu bardzo zależało mi na powrocie do ścigania. Porozmawiałem z żoną i podpisałem umowę

– dodał.

Wielu kibiców już nie może się doczekać debiutu nowego zawodnika Mazowsze Serce Polski na krajowych szosach, jednak będziemy musieli na niego trochę poczekać. W wywiadzie, którego udzielił nam miesiąc temu, można było przeczytać, że jego powrotu do ścigania można się spodziewać dopiero w drugiej części sezonu. Od tamtej pory niewiele się w tej kwestii zmieniło.

Dokładnego terminu jeszcze nie znam. Wszystko zależy od moich postępów na rowerze. Wydaje mi się, że można wykluczyć mój powrót na wiosnę, raczej będzie to druga połowa sezonu, ale jeszcze dużo może się zmienić, więc na razie nie chcę składać żadnych konkretnych deklaracji

– powiedział.

Rzecz jasna ciężko się spodziewać, że Domagalski od razu po powrocie będzie w stanie jeździć z podobną skutecznością, co przed wypadkiem. Nie ma postawionych przed sobą żadnych konkretnych celów wynikowych – będzie miał do wykonania tylko jedno, ale za to bardzo trudne zadanie.

Moim celem będzie powrót do dyspozycji sprzed wypadku. I będzie to bardzo trudne zadanie, bo zaczynam praktycznie od zera. Mam nadzieję, że ta pamięć mięśniowa, którą udało mi się wypracować w ciągu wielu lat ścigania się w peletonie, ułatwi mi zrobienie szybkiego progresu, dzięki któremu ponownie będę mógł wejść na najwyższy poziom. Ale czy to się uda? W tym momencie naprawdę ciężko powiedzieć

– zakończył.

Z naszej strony możemy tylko życzyć powodzenia. Chyba każdy kibic kolarstwa w Polsce byłby szczęśliwy, gdyby okazało się, że największe sukcesy są jeszcze przed 30-latkiem.