Równo tydzień temu Team Ineos ogłosił, że w przyszłym sezonie w jego barwach zobaczymy Rohana Dennisa. Jednak niewiele brakowało, by Australijczyk dołączył do CCC Team.

Zawodnik, który wkrótce po wygranych przez siebie mistrzostwach świata ogłosił rozwiązanie kontraktu z Bahrain – Merida, był łakomym kąskiem na kolarskim rynku. Łączono go m.in z Trek-Segafredo i Movistarem, ale najpoważniejszymi graczami w walce o jego usługi były Team Ineos i CCC Team. Zdaniem Jima Ochowicza polski zespół wcale nie był w niej skazany na porażkę.

Zaszliśmy już naprawdę bardzo daleko. Sądziłem, że Rohan będzie w przyszłym sezonie naszym zawodnikiem. Nigdy nie możesz być pewny takich rzeczy, dopóki nie masz podpisanego kontraktu, ale byliśmy już bardzo blisko porozumienia. Myślałem, że stworzymy razem świetną ekipę. On już tu był, wiemy jak z nim pracować i byliśmy naprawdę bardzo szczęśliwi, że możemy wspomóc jego dalszy rozwój

– mówił Cyclingnews.

Sam Rohan Dennis mówił w rozmowie z oficjalną stroną swojego nowego zespołu, że dołączenie do Team Ineos od bardzo dawna było jego marzeniem. Z jednej strony można go zrozumieć – w końcu dla ekipy Dave’a Brailsforda bardzo ważne są “marginal gains”, co podczas czasówek ma chyba jeszcze większe znaczenie, niż w czasie wyścigów ze startu wspólnego.

Natomiast z drugiej, nie wiadomo jeszcze, jakie będą cele Dennisa w nowym zespole. Nie można wykluczyć, że będzie musiał wykonywać znacznie cięższą pracę dla zespołu, niż w barwach BMC, czy Bahrain – Merida. Pewnie jest to jeden z powodów, dla których Ochowicz jest zdania, że w polskiej ekipie byłoby mu lepiej.

Wiedział, że mieliśmy dla niego przygotowany dla niego plan. Myślę, że bardzo by mu odpowiadał. Jego celem były igrzyska, a cały kalendarz startów byłby im podporządkowany. Niestety podjął inną decyzję. Nie wiem, czym się kierował, ale jestem rozczarowany. Ineos ma dwadzieścia pięć gwiazd, my mamy zaledwie sześć. Wydaje mi się, że tu miałby lepsze warunki do ścigania. Ale jeśli rzeczywiście jest usatysfakcjonowany swoim wyborem, to cieszę się razem z nim. W każdym razie życzę mu jak najlepiej.

– zakończył szef polskiej ekipy.