Zima nieubłaganie zbliża się wielkimi krokami, a co za tym idzie – szosowcy przesiadają się ze swoich cieniutkich opon na nieco szersze… Nie da się ukryć, że w krótkie, chłodne dni przełomu starego i nowego roku gravel jest świetnym wyborem. Tym razem – wzięliśmy pod lupę Rometa Boreas!

Boreas – w mitologii greckiej bóg i uosobienie wiatru północnego, który był zimny i mocny. Trzeba przyznać, że pod względem nazewnictwa Romet się popisał – w końcu testowany rower najlepiej sprawdza się w jesienno-zimowej aurze, a naturalnie największa radość jest wtedy, gdy troszeczkę poślizgamy się na błocie…

Romet Boreas 2 (model na rok 2020) to ciekawy wybór na średniej półce cenowej. Za 4799zł dostaniemy aluminiową ramę z karbonowym widelcem, osprzęt Sram Apex z hydraulicznymi hamulcami tarczowymi, koła z obręczami Alexrims i piastami Novatec oraz dość wąskimi (jak na gravela) oponami Schwalbe G-One Allround (700x35C). Cały zestaw wygląda bardzo ciekawie i waży niewiele ponad 10kg, co stawia go w dobrej pozycji wyjściowej.

Nie oszukujmy się jednak, że specyfikacja i teoria to jedno, a często praktyka i jazda to drugie. Jak jest w tym wypadku? Jeszcze zanim wyruszymy na szlak, warto zwrócić uwagę na dość nietypową geometrię – przed ewentualnym zakupem lepiej się do Boreasa przymierzyć, bo rury są dość długie i może się okazać, że lepiej sprawdzi się mniejszy rozmiar.

A na trasie jest całkiem nieźle. Przyznam, że polski producent świetnie się spisał pod względem sztywności ramy, doboru kół czy ogólnej wygody – od siodełka przez geometrię po kierownicę. Boreas pozwala pokonywać długie kilometry po asfalcie i szutrze bez większego zmęczenia i odczuwania wibracji, a jednocześnie nie gubi mocy jeśli zdecydujemy się na „mocniejsze depnięcie”. Rama jest też tak ułożona, że bez problemu wstawimy szersze opony.

Bardzo dobrze spisują się za to koła. Nieco wyższy stożek wygląda znakomicie, a do tego poprawia sztywność i aerodynamikę zestawu. Wiadomo – waga rośnie, ale czy w gravelu chodzi o oszczędności na gramach? Raczej nie, w końcu na tych rowerach skupiamy się bardziej na zabawie, pokonywaniu dłuższych dystansów czy możliwości jazdy w niemal każdych warunkach. A w tym Alexrimsy czują się bardzo dobrze.

Nie do końca polubiłem za to działanie Sram Apex. Jest to podstawowa grupa w ofercie amerykańskiego producenta i z jednej strony przyznaję, że działanie przerzutki (z przodu mamy tylko jedną zębatkę) jest bardzo dobre. Jedna regulacja na początek wystarczy, żeby cieszyć się z bezproblemowej jazdy niezależnie od warunków pogodowych i terenowych. Użytkownicy Shimano czy Campagnolo będą pewnie zdziwieni jak „twardo” zmienia się biegi, ale w końcu to znak firmowy Srama.

Z drugiej strony – hamulce. Cenię hydrauliczne tarczówki za równe hamowanie w każdych warunkach pogodowych i możliwość dozowania siły tarcia. W przypadku Apexa wyczucie tego drugiego aspektu jest dość trudne, wielokrotnie zdarzyło mi się zablokować tylne koło nawet przy dość lekkim naciśnięciu na klamkomanetkę. Jak już się jednak przyzwyczaimy do nowego sprzętu, to hamowanie nie sprawia nam kłopotu.

Romet Boreas 2 pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Samą jazdę oceniam zdecydowanie pozytywnie – geometria jest odpowiednio dobrana do dłuższych wycieczek, rama świetnie chłonie wibracje, a siodełko i kierownica są wygodne i nie męczą. Nie ma też problemu z przyspieszeniem, a w wypadku graveli różnie z tym bywa. Rowerem jeździ się przyjemnie i jeśli ktoś szuka jesienno-zimowego sprzętu w przedziale cenowym do 5000 zł, to warto!

Dystrybutor: Arkus&Romet Group Sp. z o.o.

Poprzedni artykułPięciu nowych kolarzy w Burgos-BH
Następny artykułSzczegóły trasy Volta ao Algarve 2020
Michał Kapusta
Menedżer sportu, fotograf. Zajmuje się sprzętem, relacjami na żywo i wiadomościami. Miłośnik wszystkiego co słodkie, w wolnym czasie lubi wyskoczyć na rower żeby poudawać, że poważnie trenuje.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Robert
Robert

Witam. Moje pytanie o wagę, zauwazyłem, ze ramy alu ważą raptem 1,5 – 2 Kg więcej niż Carbo. Czy to aż tak duza różnica by wydawać dziesią tysięcy wiecej?

Zbyszek
Zbyszek

Witam serdecznie,

Chciałem się podzielić moimi niestety przykrymi doświadczeniami z marką Romet!

Skusiłem się na zakup rowera gravelowego Boreas 2 (zielono-grafitowego) ponieważ bardzo mi się spodobał.
Zaraz po zakupie zgodnie z zaleceniami autoryzowanego sklepu w Krakowie wykonałem niezbędne przeglądy w serwisie Romet.
Mój rower od momentu zakupu był sporadycznie używany i w zasadzie tylko na asfaltowych ścieżkach rowerowych.
Wkrótce wykryłem wadę w rowerze. Pękniętą obręcz przedniego koła przy jednej ze szprych.
I tu się zaczyna moja długa droga przez mękę z firmą Romet.

Zgłosiłem się do autoryzowanego sklepu/serwisu przy ul.Wadowickiej w Krakowie gdzie zakupiłem rower.
Pracownik serwisu przyznał rację że to jest wada, która powinna zostać naprawiona w ramach gwarancji.
Rower był praktycznie jak nowy, jak wspomniałem i z niezbędnym przeglądem.
Polecono mi złożyć reklamację i rower został wysłany do siedziby w Dębicy.

Po około 2 tygodniach oczekiwania firma nie uznała reklamacji i co najgorsze bezczelnie kłamiąc próbowała mi wmówić że ja sam centrowałem i naciągałem szprychy co spowodowało uszkodzenie obręczy.

Rozumiem że każdy nawet najlepszy produkt może ulec usterce czy awarii, nie zależnie od tego jakiej jest firmy ale bezczelne zarzuty firmy Romet wobec mnie jakobym robił jakieś manipulacje przy moim rowerze, nie wiem po co, kiedy był nowy, ledwo używany, na gwarancji z wszystkimi niezbędnymi przeglądami. Nie ukrywam że strasznie mnie to rozwścieczyło.
  
Złożyłem odwołanie od tych absurdalnych zarzutów, które ponownie zostało odrzucone przez firmę Romet w Dębicy.
Chciałem rozpocząć dalsze odpowiednie kroki w celu wyegzekwowania moich praw konsumenta, ale wtedy z ugodą przyszedł sklep/serwis w Krakowie, który własnym sumptem rozwiązał tę sprawę na moją korzyść.

Podsumowując, dużo straconego czasu i nerwów. Romet Dębica i jej pracownicy, jak dla mnie dalej jak firma z PRL’u, która nie bierze żadnej odpowiedzialności i jakby tego było mało bezczelnie kłamie i konfabuluje. 

Wyleczyłem się już pewnie na całe życie z Rometa przez ten incydent. Być może inne osoby są zadowolone, nie wykluczam, póki wszystko jest ok.
Zakładam jednak że jeśli ktoś zakupi u nich rower i pojawi się jakiś problem, to pomimo że zrobił wszystko zgodnie z literą prawa to może się okazać że będzie musiał przejść taką ścieżkę jak ja.

Pozdrawiam
Zbyszek