Myśląc o gravelu większość z nas wyobraża sobie “woła roboczego” jeżdżącego stosunkowo wolno, ale wjeżdżającego wszędzie. Addict 30 Gravel – bądź co bądź karbonowa “rakieta” – niekoniecznie wpisuje się w ten kanon. Czy to oznacza, że jest niewypałem? Oj, zdecydowanie nie…

Gravel jest jednym z najtrudniejszych do oceny rodzajów rowerów… Teoretycznie na sprzęcie tego typu przeważa jazda spokojna, długodystansowa, ale w praktyce wiadomo jak to jest – w końcu prawie każdy z nas jest w głębi duszy chartem i lubi się czasem pościgać. Czy da się więc stworzyć maszynę, która pozwoli nam na spełnienie wielu kryteriów naraz? Gravel zazwyczaj kojarzy się z “rowerem na gorszą pogodę”, więc oczekujemy po nim z jednej strony szerokich opony, wygody, możliwości poznania nowych ścieżek i długich, często wielodniowych wycieczki, a jednocześnie czasami widzimy tu zastępstwo za szosę – ma więc być jak najszybciej, najsztywniej i najlżej.

Scott, tworząc linię Addict Gravel, podjął się ciężkiego wyzwania i postawił na karbon z możliwością zmieszczenia dość szerokich opon i wyścigową geometrią. Addict 30 Gravel wyposażony jest w pełny osprzęt Shimano 105 R7050 z hydraulicznymi hamulcami tarczowymi. Jest stosunkowo lekko (testowany model „wniósł na wagę” 9.4kg z pedałami i koszykiem na bidon), bardzo sztywno i… nie do końca wygodnie.

Wrażenia z jazdy? Od początku bardzo pozytywne – niejako „odruchowo” pierwszy wyjazd odbył się po asfalcie, by porównać jazdę Addictem 30 Gravel do zwykłej szosy. I, pomimo szerokich opon (700x35C), większych różnic nie ma. Dość zaskakujące jest to, że pozycja jest agresywna, a po gravelach spodziewamy się raczej odczuć znanych z serii “endurance”. Nie zmienia to jednak faktu, że na asfalcie Addict jest bestią i z pewnością nie pojawiają się myśli o “drugim rowerze”!

Jednocześnie na wielką pochwałę zasługuje kierownica z niewielkim wygięciem rogów na zewnątrz – chociaż jestem fanem wąskich “baranków”, to tu było niezmiernie wygodnie, zwłaszcza w połączeniu ze zmienionymi klamkomanetkami nowej “stopiątki” – koniec z wielkimi “bulwami”! Niestety Scott nie do końca poradził sobie z odpowiednim poprowadzeniem linek – są one na tyle sztywne i “ściśnięte”, że potrafią “odbić” kierownicę…

Nieco gorzej jest jednak jak zjedziemy już z asfaltu i wybierzemy się w bardziej lub mniej nierówny teren. Tutaj zamontowane opony 35C są zdecydowanie za wąskie, zwłaszcza że Schwalbe G-ONE Allround mają raczej niewielki bieżnik i łatwo gubią przyczepność. Rama przyjmuje nawet ogumienie 45C, więc producent mógłby zadbać o większą “uniwersalność” i wstawić bardziej terenowe gumy. Poza tym bardzo sztywna rama przenosi w nasze stawy ogromne ilości wibracji, przez co już grubszy szuter zaczyna sprawiać ból, a przecież kupując gravela myślimy o długich wypadach, a czasami (wiem, że to temat tabu wśród szosowców) o sakwach.

No właśnie, sakwy… Dochodzimy w ten sposób do sprawy, która w moich oczach trochę dyskwalifikuje Addicta 30 Gravel w roli gravela. Na ramie brak uchwytów na błotniki i torby czy trzeci koszyk na bidon. Jeśli planujemy dalszy wyjazd, to jesteśmy skazani na plecak lub kombinowanie z sakwami montowanymi na przykład do sztycy. Brak jednak błotników, więc, w przypadku deszczu, nasze rzeczy szybciutko zostaną spryskane mieszanką wody i brudu.

Wymienione wcześniej cechy przywodzą na myśl coś pośredniego pomiędzy szosą, a gravelem – przełajówkę. Addict 30 Gravel powinien zostać nazwany Addict 30 CX, wtedy byłoby idealnie – mamy sztywność, zwrotność, świetne hamowanie w każdych warunkach. Podczas testów przekonałem się też, że (co ważne w przełajach) całkiem wygodnie się go nosi.

Sprawdzając możliwości Addicta na myśl co i rusz przychodził “tańszy brat” – Speedster Gravel. Na początku roku testowałem zeszłoroczny model Speedster 10 Gravel i (jak wtedy pisałem) “się z nim nie zrozumiałem” – było baaardzo wygodnie, niezbyt szybko i uniwersalnie. Tym razem ponownie spodziewałem się podobnego charakteru, a jest zupełne przeciwieństwo. Skąd aż taka różnica? Ciężko powiedzieć – Scott najwyraźniej uznał, że osoby wydające niemałą sumę 12 299zł na karbonowy rower oczekują jednak wyścigowych doznań, a nie “ciapu ciapu” pomiędzy kolejnymi schroniskami. Czy to dobrze? Według mnie nie…

Addict 30 Gravel to naprawdę znakomity rower, ale kiepski gravel – Scott przestrzelił i stworzył świetną przełajówkę dającą prawdziwą frajdę podczas szybkiej, agresywnej jazdy. A fani długich wycieczek w spokojnym tempie? Najwyraźniej są skazani na Speedstera.