Michał Jaskot to pierwszy wychowanek CCC Copernicus Toruń, który trafia do CCC Development Team. Jego kontrakt obowiązywać będzie od 01.01.2020 do 31.12.2021.

Michał Jaskot swoją przygodę z kolarstwem rozpoczął w klubie MKS Polkowice, gdzie trenował pod okiem Janusza Pytlaka. Ostatni rok juniora spędził w CCC Copernicus Toruń. Miniony sezon przyniósł mu wiele sukcesów, między innymi tytuł wicemistrza juniorów ze startu wspólnego oraz wysokie miejsca na zagranicznych klasykach. – Michał w szeregach CCC Development Team rozpocznie ściganie w kategorii młodzieżowej, ale myślę, że będzie mocnym filarem naszej drużyny. To zawodnik, który potrafi walczyć do samego końca i dobrze odnajduje się w wymagającym terenie. W barwach Copernicusa zaprezentował swoje możliwości, ale mam nadzieję, że pod naszym okiem rozwinie się jeszcze bardziej – powiedział Robert Krajewski, prezes i dyrektor sportowy CCC Development Team.

Za namową trenera Janusza Pytlaka trafiłem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Wtedy postanowiłem, że przez przez ten czas zrobię wszystko, aby zostać kolarzem. Mój wysiłek nie poszedł na marne i dzięki temu dołączam do CCC Development Team – powiedział Michał Jaskot. – Kiedyś marzyłem o miejscu w takiej drużynie, od stycznia będzie to moja nowa rzeczywistość i duży krok na przód. Chcę wykorzystać tę możliwość i nauczyć się jak najwięcej od starszych kolegów, a także dołożyć swoją cegiełkę do wyników drużyny

– dodał Jaskot.

Michał Jaskot
data urodzenia: 26.05.2001
specjalizacja: klasykowiec
kontrakt z CCC Development Team na sezony

Michał, powiedz nam kiedy zacząłeś trenować kolarstwo?

Michał Jaskot: Moja przygoda z kolarstwem zaczęła się trochę przez przypadek. Dowiedziałem się od kolegi, że w lokalnym klubie MKS Polkowice jest trening kolarski i poszedłem. Byłem wtedy w czwartej klasie podstawowej i stwierdziłem, że przyjdę, zobaczę, spróbuję. Spodobało mi się i tak zostałem. Na początku było to dla mnie hobby jak każde inne, próbowałem wcześniej biegania, sztuk walki i kolarstwo było kolejną dyscypliną. Z czasem jednak jazda na rowerze stawała się dla mnie coraz ważniejsza. Dużą rolę w moim rozwoju odegrał trener Janusz Pytlak, który dostrzegł we mnie potencjał do kolarstwa Dzięki niemu udało mi się zajść tak daleko. Dodatkowo, pochodzę z Polkowic i od zawsze miałem w głowie marzenie, aby kiedyś trafić do takiej drużyny jak CCC.

Na mistrzostwach Polski juniorów wywalczyłeś srebrny medal ze startu wspólnego. Opowiesz nam coś więcej o tym wyścigu?

Do tych mistrzostw podszedłem inaczej niż w poprzednich latach. Wcześniej bardzo się stresowałem takim startem i wywierałem na sobie presję, a potem wynik był poniżej moich oczekiwań. W tym roku podszedłem do tego wyścigu spokojniejszą głową i to zaprocentowało. Podczas samej rywalizacji dużo się działo, od startu pojawiały się ucieczki, zaczepne akcje. Na pierwszej rundzie zawiązał się odjazd, który finalnie dojechał do mety, ale po drodze zmieniał się jego skład. Ja do ostatniego okrążenia trzymałem się w peletonie i dopiero wtedy wraz trójką innych zawodników spróbowaliśmy przeskoczyć do ucieczki. Byłem w komfortowej sytuacji, ponieważ mój klubowy kolega był z przodu i przy takim układzie mieliśmy pewny medal dla klubu. Do prowadzących zawodników dojechałem właściwie w ostatnim momencie i od razu zacząłem finiszować, co wystarczyło na srebrny medal.

W minionym sezonie wiele razy startowałeś za granicą. Czego nauczyły cię te wyścigi?

Poza belgijskimi klasykami w marcu, w ciągu roku startowałem również z reprezentacją Polski na pucharach narodów. Rywalizacja w międzynarodowym peletonie wygląda inaczej niż w Polsce. Tam ściganie jest od samego startu do mety, jest wiele akcji i nawet na strefie bufetu nie jest spokojnie. Te starty nauczyły mnie między innymi tego, że gdy czuję się bardzo zmęczony, to wtedy warto zaatakować, bo inni czują się tak samo.

Mówiłeś, że kiedyś drużyna CCC była dla ciebie w sferze marzeń. Jak czujesz się z myślą, że wstąpisz do “pomarańczowego” zespołu?

CCC Copernicus Team jest pewnego rodzaju zapleczem CCC Development Team, więc miałem nadzieję, że tam trafię. Ciężko na to pracowałem. Kolejne wyścigi pokazywały mi, że potrafię walczyć i zdobywać wysokie miejsca. To zaprocentowało kontraktem w CCC Development Team i dzięki temu mam jeszcze większą motywację do pracy. Zrobię wszystko, aby być solidnym wzmocnieniem drużyny. Dobrze się czuję na etapówkach, ale zdecydowanie wolę wyścigi jednodniowe z wymagającą trasą, pagórkami, brukami i rantami. Moim marzeniem jest, aby wystartować w takim wyścigu jak Paryż-Roubaix, to połączenie wszystkiego, co lubię w ściganiu, a dodatkowo wygrana w nim to duży prestiż dla kolarza.

Jak wyobrażasz sobie swój debiutancki sezon w kategorii młodzieżowca? 

Pierwszy rok orlika będzie na pewno wymagający. Czeka mnie dużo pracy, trzeba się przygotować do dłuższych dystansów i większych jednostek treningowych. Myślę, że wiele będę mógł się nauczyć od starszych kolegów z drużyny, mają za sobą świetny sezon, a ja bardzo chcę wykorzystać tę możliwość i nauczyć się jak najwięcej. Nie mogę się doczekać pierwszych wyścigów, pierwszej nauki, pracy z zespołem. Kolarstwo nie jest sportem do końca indywidualnym, dlatego ważne jest, aby trafić do mocnej, wartościowej ekipy. Wiadomo, na podium wychodzi jedna osoba, ale za tym stoi praca całej drużyny. Sześć osób może oddać całe serce, poświęcić się i nie skończyć wyścigu, ale jeśli lider wygra, to wtedy zwycięża cały zespół. Kto ma lepszą drużynę, ten może dyktować reguły podczas wyścigu. Chłopaki w tym sezonie wysoko ustalili poprzeczkę, mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wraz z pozostałymi zawodnikami utrzymamy