Fot. British Cycling

„Na nic co zostało tu powiedziane nie ma dowodów!” – grzmiał na wtorkowej rozprawie Shane Sutton. Opuszczając siedzibę Trybunału Medycznego, organu kontrolnego Generalnej Rady Lekarskiej, były trener British Cycling i Team Sky, pochodzący z Australii Sutton głośno mówił o tym, że padł ofiarą zastraszenia przez prawniczkę Mary O’Rourke.

Były trener Team Sky został wezwany do złożenia zeznań w sądzie po tym, jak Richard Freeman przyznał się do kłamstwa, którego dopuścił się na poprzednich posiedzeniach sądu. Przypomnijmy, że początkowo Freeman zaprzeczał, że zamówił zakazane saszetki testosteronu, a przyznał się dopiero po ujawnionych w trakcie śledztwa dokumentach, które wykazały, że to właśnie na jego nazwisko przyszła do siedziby British Cycling partia zakazanego leku. Na Freemanie ciążą 22 zarzuty różnych przestępstw dotyczące między innymi: zamówienia zakazanych substancji, wadliwej procedury klinicznej i nieprowadzenia dokumentacji. Jak na razie Freeman zaprzeczył tylko czterem z nich – wszystkich związanych z jego motywacją do złożenia zamówienia.

Freeman początkowo oskarżył Suttona, że to właśnie pod wpływem gróźb Australijczyka zamówił on partię feralnego testosteronu, rzekomo w celu leczenia zaburzeń erekcji w kraju kangurów. Na wtorkowym przesłuchaniu Sutton kategorycznie zaprzeczył żeby doszło do takiej sytuacji i stanowczo twierdził, że nie ma nic wspólnego z zamówieniem 30 saszetek preparatu Testogel.

Próbując zakwestionować postać Suttona, Mary O’Rourke powiedziała, że w ciągu ostatnich tygodni zgłosiło się do niej kilku świadków, którzy twierdzą, że Sutton jest kłamcą, oszustem i tyranem.

Wymiana zdań sprawiła, że Sutton wpadł w furię i nerwowo opuszczając przesłuchanie odmówił powrotu na salę. Wychodząc powiedział dziennikarzom BBC, że zanim zdecyduje czy w ogóle powróci w czwartek, musi przedyskutować swoje zeznania z rodziną.

W tej chwili muszę odejść i zastanowić się do czego tutaj doszło. Dopiero wtedy rozważę czy wrócę w czwartek i czy będę walczył o wyjaśnienie wszelkich wątpliwości dotyczących tej sprawy. Jestem bardzo rozczarowany, że zostałem tak potraktowany bo czuję, że to ja tu jestem sądzony. Muszę porozmawiać z rodziną i przedyskutować, czy w ogóle tu wrócę żeby podać więcej szczegółów. Całe szczęście, na koniec dnia kładę się spać spokojny, bo dobrze wiem, że nigdy nie złożyłem, ani nie nakłaniałem nikogo do złożenia tego zamówienia.

– powiedział Shane Sutton cały czas podkreślając, że nie jest pewny czy pojawi się na czwartkowym przesłuchaniu.

Po konfrontacji z O’Rourke, która na posiedzeniu opisała go jako seryjnego kłamcę i oszusta, Sutton odniósł się także do stanowiska obrońcy dr Freemana:
To oczywiste, że ta osoba mnie nie zna i robi wszystko, żeby mnie zdyskredytować. Już powiedziałem na posiedzeniu, że nic o mnie nie wie. To frustrujące, że ona bezkarnie może wysuwać takie oskarżenia. Chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że nie ma tam żadnych dowodów. Najbardziej boli mnie, że mój 12-letni syn widzi jak jego tata przedstawiany jest jako tyran, a tak naprawdę tyranem jest pani prawnik.

Sutton zrezygnował z British Cycling w kwietniu 2016 r. po tym, jak został oskarżony o seksizm i znęcanie się nad kolarką torowego Jessicą Varnish. Niezależna kontrola przeprowadzona przez British Cycling, stwierdziła że w teamie prowadzonym przez Suttona panowała kultura strachu oraz że dochodzenie w sprawie oskarżeń Jess Varnish było przeprowadzone nieudolnie. Co prawda zarzuty dotyczące znęcania się nie zostały podtrzymane.

Raport odniósł się też do nieprawidłowej struktury obowiązującej w zespole i krytycznie ocenił zakres władzy jaki miał Sutton. W tak zaawansowanym programie szkoleniowym skupiającym najlepszych kolarzy torowych Wielkiej Brytanii, nie powinno być miejsca dla niekompetentnych leaderów, a według raportu British Cycling, Sutton nie posiadał umiejętności niezbędnych do pełnienia funkcji dyrektora technicznego.
Sutton został skrytykowany także za to, że pejoratywnie odnosił się zarówno do para-sportowców jak i do zawodniczek wymyślając coraz to nowe wulgarne określenia. Stwierdzono też, że zachowanie Australijczyka źle wpływało na morale zarówno wśród członków personelu jak i samych zawodników.

Sprawa o stosowanie dopingu w Team Sky i British Cycling nie zwalnia tempa i z pewnością będziemy jeszcze świadkami kolejnych zeznań. Przesłuchania w tej sprawie zaplanowane są do drugiej połowy grudnia tego roku.