Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło podczas niedzielnego Belcar Endurance Championships. Niewiele brakowało, by groźnemu wypadkowi uległ Tom Boonen.
Boonen zakończył profesjonalną karierę w 2017 roku. Jako zawodnik zaliczył 121 zawodowych triumfów, z czego aż siedem w wyścigach zaliczanych do grona monumentów. Jednak Belg wciąż jest głodny zwycięstw, dlatego zakończeniu startów w zawodach kolarskich, przerzucił się na wyścigi samochodowe.
Do tej pory Belg mógł być zadowolony ze swojej nowej przygody, ponieważ okazało się, że w samochodzie czuje się niemal równie dobrze co na rowerze, a w sobotę, podczas Benelux Supercar Challenge odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Niestety wczoraj miał już mniej powodów do radości – nie tylko wziął udział w kraksie, ale też był bliski odniesienia bardzo groźnego urazu, gdyż auto Kennetha Hayera – jednego z jego rywali minęło jego głowę o zaledwie kilka centymetrów.
Wyprzedziłem Kennetha, a on chciał się szybko zrewanżować, jednak popełnił drobny błąd i w rezultacie uderzył we mnie. Doszło do wypadku, który mógł się okazać bardzo tragiczny w skutkach. Jego auto dosłownie wylądowało na moim, zaledwie 10 metrów od mojej głowy. Miałem olbrzymie szczęście.
– relacjonował belgijskiemu VTM
Miejmy nadzieję, że Belg szybko dojdzie do siebie i, o ile wydarzenia z wczoraj nie zniechęcą go do nowej formy aktywności, lada moment wróci na tor.








