Foto: Tim de Waele/Getty Images

Jak na razie włoska kampania układa się dla Michaela Woodsa wyśmienicie. Wczoraj do drugiego miejsca w Coppa dell’Emilia dołożył zwycięstwo w Milano-Torino. Tym samym zgłosił poważną kandydaturę do wygrania zbliżającego się wielkimi krokami Wyścigu Dookoła Lombardii.

Kanadyjczyk był wczoraj zdecydowanie najlepszym kolarzem na trasie. Najpierw wraz z Davidem Gaudu przeprowadził kilka groźnych akcji, a gdy ostatnia z nich dobiegła końca, to w przeciwieństwie do Francuza z FDJ-u nie zrezygnował z walki o zwycięstwo. Wręcz przeciwnie, na ostatnich metrach zdecydował się na jeszcze jedno przyspieszenie i zostawił z tyłu resztę rywali.

To dopiero jego drugie zwycięstwo w tym sezonie. Wcześniej potrafił wygrać tylko jeden z etapów Harald Sun Tour, co wypadało bardzo blado w porównaniu z ubiegłorocznym triumfem na odcinku hiszpańskiej Vuelty. Jednak wygrywając 100. edycję najstarszego wyścigu na świecie bardzo zbliżył się do osiągnięcia sprzed kilkunastu miesięcy.

Zależało mi na tym, by w tym sezonie odnieść jakieś duże zwycięstwo i dziś mi się udało. To co zrobiłem zdecydowanie trzeba uznać za duży sukces, choć oczywiście triumf w nadchodzącym Il Lombardia byłoby wisienką na torcie. Wydaje mi się, że teraz będę uważany za jednego z głównych faworytów. Jednak jeszcze nigdy w życiu nie byłem nawet w czołowej dziesiątce tego wyścigu, dlatego nie oczekuję wygranej – moim celem będzie podium, a dopiero za rok będzie mi zależało na pierwszym miejscu

– mówił.

Podobne plany do Kanadyjczyka mają pewnie m.in. Alejandro Valverde, Miguel Angel Lopez i Vincenzo Nibali. Natomiast zdecydowanie największe szanse na zwycięstwo ma Primoż Roglić – zwycięzca Coppa dell’Emilia i Tre Valli Varesine.

Oczywiście, że to on jest faworytem. Widziałem kapitalne nagranie, na którym mi odjeżdża podczas Giro dell’Emilia. Było zatytułowane ‘Robocop’ i on faktycznie wyglądał tam jak jakiś robot. On robił to bez żadnego wysiłku. To było trochę demotywujące, gdy patrzyłeś na jego twarz i nie widziałeś na niej ani śladu bólu. Jest w świetnej formie, dysponuje wspaniałą ekipą, więc bardzo trudno będzie go pokonać. Ale oczywiście będę próbował

– zakończył Kanadyjczyk.