Fot. Euskadi Murias

Kilka dni temu ogłoszono, że grupa Euskadi Murias, pomimo bardzo przyzwoitych wyników, po tym sezonie zakończy swoją działalność. To oznacza, że wszyscy kolarze, którzy w tym sezonie byli jej zawodnikami, mogli zabrać się za szukanie nowych pracodawców.

Pierwszym, któremu się to udało został Rodriguez, co w sumie nie powinno nikogo dziwić. Bask był łakomym kąskiem dla ekip World Touru, odkąd rok temu wygrał jeden z etapów Vuelta a Espana, a w tym roku tylko potwierdził swoją wysoką klasę. Wprawdzie tym razem nie wygrał żadnego z odcinków hiszpańskiego Wielkiego Touru, ale za to plasował się w pierwszej dziesiątce takich wyścigów jak Tour du Finistere, Mont Ventoux Challenge, Tour d’Occitanie czy Vuelta a Burgos, gdzie zresztą pokonał wielu świetnych kolarzy.

„Oscar Rodriguez jest młodym kolarzem, którego stać na to, by w przyszłości być świetnym góralem. Już w tym sezonie potwierdził swój potencjał w kilku ważnych wyścigach. Już teraz nieźle radzi sobie z jazdą indywidualną na czas i jestem pewien, że jeżdżąc w naszej ekipie może jeszcze poprawić ten element. Innymi słowy – wygląda na to, że zatrudniając Oscara, zatrudniamy kolarza, który w przyszłości może stać się bardzo mocnym all-rounderem i już nie mogę się doczekać śledzenia jego postępów na poziomie World Touru.”

-mówi Alexander Vinokurov, szef Astany.

Dla Astany Bask jest już siódmym transferem. Wcześniej do ekipy dołączyli m.in. Alex Aranburu, Fabio Felline, czy mający podobne aspiracje co Rodriguez Aleksandr Vlasov. Ciekawe kto będzie następny. Może któryś z jego kolegów z Euskadi Murias?