fot. Team INEOS

Gianni Moscon (Team INEOS) powiedział w rozmowie z włoskim dziennikiem “La Gazzetta dello Sport”, że jego kiepskie występy w tym sezonie są spowodowane nie tylko kraksą w UAE Tour, ale również przetrenowaniem. Krnąbrny Włoch widzi jednak światełko w tunelu. 

Sezon 2018 Moscon zakończył zwycięstwem w klasyfikacji generalnej Tour of Guangxi. W pierwszej części tego roku celował w wyścigi klasyczne oraz Giro d’Italia, ale ostatecznie nie został w tym wielkim tourze wystawiony w składzie.

Włoskiemu dziennikowi “La Gazzetta” powiedział, że zaszkodziło mu niejako zgrupowanie drużyny INEOS (wówczas Sky) w Kolumbii, gdzie po prostu się przetrenował.

– Pragnienie, aby zrobić zbyt wiele zawsze cię pokona. Zimą pracowałem jak nigdy dotąd, wykonywałem godziny i godziny specyficznych treningów. W Kolumbii, na początku roku, robiłem to samo. Wróciłem jak trup, ponieważ nigdy nie mogłem się zregenerować. Nie miałem nawet dziesięciu dni bez roweru

– przyznał Moscon.

Włoch miał zostać powołany do składu swojej drużyny na Giro, ale ostatecznie tak się nie stało. Wreszcie powiedziano mu, że pojedzie na Tour de France, do którego także przystąpił zmęczony, ponieważ nie miał czasu odpocząć. Podczas ścigania we Francji, Gianni Moscon niespodziewanie przytył o około osiem kilogramów.

– Po trzech tygodniach byłem nieżywy. Zmęczenie, zatrzymanie wody w organizmie, spuchłem jak piłka… Po powrocie do domu zważyłem się waga pokazała 80 kilogramów, a zacząłem wyścig ważąc 70 kilogramów. Nie poznawałem siebie

– wyznał szczerze Moscon.

Po Wielkiej Pętli Włoch w ogóle nie jeździł na rowerze, a następnie przez sześć tygodni nie startował. Pojawił się w wyścigu Tour of Britain, gdzie zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej, dzięki czemu został powołany do Squadra Azzura na MŚ w Yorkshire, a tam zapaliło się dla niego światełko w tunelu. Finiszował na czwartym miejscu, pomagając Matteo Trentinowi.

Kolejnym wyścigiem dla Gianniego Moscona będzie Giro dell’Emilia. Sezon chce zakończyć w Il Lombardia i przygotowywać się do 2020 roku, w którym nie ma zamiaru powtarzać popełnionych tym razem błędów.