Foto: Getty Images Sport

Stefan Küng zakończył dwudziestoletnią posuchę Szwajcarów i zdobył wczoraj brązowy medal MŚ w Yorkshire.

Küng jest znany przede wszystkim jako specjalista w jeździe na czas. Trzy lata z rzędu był w tej konkurencji mistrzem Szwajcarii. Jednak już w tym sezonie na drugim etapie Tour de Romandie pokazał, że nie jest mu także obca walka w całym peletonie. Dobrą dyspozycję potwierdził wygrywając niedawno Tour du Doubs. Wczoraj pokazał, że nie warto skreślać tego typu zawodników.

Niczego nie żałuję. Jechałem całym sercem i dałem z siebie wszystko. Po prostu dwóch kolarzy okazało się ode mnie szybszych. Przy takiej pogodzie i takiej rundzie chciałem być z przodu, dlatego pojechałem za Craddockiem

– mówił po zdobyciu brązowego medalu Szwajcar.

Wiedziałem, że w sprincie nie będę miał zbyt dużo szans, więc przyspieszyłem na ostatnim podjeździe. Niestety konkurenci byli na tyle silni, że utrzymali się na moim kole. Wywalczyłem medal i to jest najważniejsze. Byłem dobrze przygotowany, ale bardziej liczyłem na dobry wynik w czasówce. Jednak ostatecznie nie mogę na nic narzekać

– dodał na koniec Stefan Küng.