Foto: © Innsbruck-Tirol 2018 / Bettini Photo & Jan Hoefnagels

Juniorzy już się wyszumieli? To świetnie. W takim razie czas na przystawkę przed środową rywalizacją męskiej elity. Do walki z czasem przystąpią orlicy oraz elita pań.

Wprawdzie wszyscy czekamy na środę, gdy najlepsi kolarze świata po raz pierwszy będą walczyć o medale, jednak dziś także warto włączyć telewizory. W końcu rywalizacja kobiet często bywa znacznie ciekawsza od tej w wykonaniu panów, a walka przyszłych gwiazdorów męskiego peletonu również potrafi być bardzo interesująca.

Obie grupy, które będą dziś walczyć o tęczową koszulkę, będą musiały pokonać 30-kilometrową trasę. Tym razem będzie się ona nieco różnić od tej, którą poznaliśmy podczas pierwszych dni mistrzostw. Nie zaczyna się w Harrogate, a w Ripon. Do jednego z największych miast hrabstwa North Yorkshire wyścig wróci dopiero po blisko 20 kilometrach i dopiero wtedy znów zobaczymy tak dobrze znaną nam już rundę.

Jako pierwsi z rampy startowej zjadą orlicy. Tu zdecydowanym faworytem jest Mikkel Bjerg – rewelacyjny 20-latek, który mimo młodego wieku już jest dwukrotnym mistrzem świata u23 – jako jedyny zawodnik w historii. Teraz chce wyśrubować ten wynik, a jego ostatnie starty pokazują, że ma na to wielkie szanse – w tym miesiącu wygrał już dwie czasówki.

Tyle że w młodzieżowych imprezach przegrywa ostatnio z innym Duńczykiem – Johanem Price-Pejtersenem. Obaj zajmowali dwa pierwsze miejsca w mistrzostwach Europy oraz mistrzostwach Danii i w obu przypadkach tym drugim był Bjerg. W dodatku nieco młodszy z Duńczyków nie ma jeszcze podpisanej umowy na kolejny sezon, co może dać mu dodatkową motywację do tego, by dać z siebie 100 procent.

Oczywiście na liście startowej znajduje się wielu, którzy będą chcieli pogodzić obu rodaków Andersena. Największe szanse na to ma według bukmacherów Marc Hirschi – ubiegłoroczny zwycięzca wyścigu ze startu wspólnego, któremu jednak jazda na czas idzie dość przeciętnie. Wydaje się, że bardziej prawdopodobna jest walka o zwycięstwo kogoś z trójki Stefan Bissegger, Brandon McNulty i Brent van Moer.

Na nieco dalszych lokatach powinien uplasować się Filip Maciejuk. Stać go na zdecydowanie lepsze miejsce, niż te osiągane przez naszych kadrowiczów w poprzednich kategoriach wiekowych, jednak lokata w pierwszej trójce byłaby jednak na dzień dzisiejszy sensacją.

Nieco ponad dwie godziny po nich na trasę ruszą panie. Największe szanse na to, by na kolejne czasówki wyjeżdżać w tęczowej koszulce ma Annemiek van Vleuten – obrończyni tytułu, dla której ten sezon jest fenomenalny. Wygrała w tym sezonie wszystkie czasówki w których startowała, pomimo tego, że trasa każdej była kompletnie inna. Była najlepsza zarówno w prologu do Boels Ladies Tour, na górskiej czasówce podczas Giro d’Italia, jak i na mistrzostwach Holandii.

Ten ostatni tytuł jest o tyle cenny, że zdeklasowała tam m.in. Lucindę Brand oraz Annę van der Breggen – zawodniczki, które będą prawdopodobnie jej najgroźniejszymi rywalkami także dziś. Poza holenderskim trio liczyć powinny się też dwie bardzo młode Chloe Dygert i Lisa Klein, a także znacznie bardziej doświadczona Lisa Brennauer – zwyciężczyni etapu jazdy indywidualnej na czas podczas niedawnego WNT Madrid Challenge by la Vuelta.

Na niezły wynik może liczyć też Anna Plichta – jedyna Polka na liście startowej. W tym sezonie potrafi pojechać naprawdę bardzo dobre czasówki. Dobrze spisała się choćby podczas wspomnianego wcześniej wyścigu wygranego przez Brennauer, który ukończyła na piątym miejscu oraz w czeskim Gracia-Orlova, w którym nieznacznie przegrała z nieźle jeżdżącą na czas Mieke Kroger. Niestety po drodze zdarzały jej się też słabsze występy – dwukrotnie kończyła próby czasowe poniżej 70. miejsca. Ciekawe jak spisze się tym razem.

Plan transmisji

11.00 Eurosport 1 – jazda indywidualna na czas orlików

15.30 Eurosport 1 – jazda indywidualna na czas kobiet

11.05 TVP Sport – jazda indywidualna na czas orlików

15.35 TVP Sport – jazda indywidualna na czas kobiet

Zapowiedź mistrzostw świata Yorkshire 2019 –>TUTAJ.