fot. ASO / Photo Gomez Sport

To już koniec? Tak szybko? Vuelta a Espana 2019 przeszła do historii. Dziś, zgodnie z tradycją, kolarze w dobrych humorach ukończyli ściganie w Madrycie. Czas więc na ostatnie “etapowe” oceny.

Plusy:
Pomysłowy Dobromir
Kto dziś wygrał? Jakobsen? Dobre sobie! Prawdziwym zwycięzcą 21. etapu Vuelta a Espana jest Jesus Ezquerra. Kolarz ekipy Burgos – BH wygrał bowiem coś więcej niż etap – swoją przyszłość. Patrząc z drugiej strony, dobrze, że wybranka jego serca przyjęła oświadczyny, gdyż w innym razie oglądalibyśmy największą porażkę w życiu hiszpańskiego zawodnika. Tak czy inaczej, wszystkiego dobrego i pomyślności!

Pomału do celu
O ekipie CCC można mówić wiele różnych rzeczy – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie można jednak odmówić olbrzymiego talentu Szymonowi Sajnokowi. Młody sprinter ponownie pojechał znakomity etap, na którym wcale nie był tak daleko od pokonania dwóch wielkich – Fabio Jakobsena i Sama Bennetta. Niech ten chłopak dalej się rozwija, a nie tylko Majka i Kwiatkowski będą polskim synonimem sukcesu.

Po ludzku
Na Tour de France mamy dostojnego szampana lub dobrej jakości wino musujące – w końcu trzeba kończyć “z klasą”. Na Vuelta a Espana organizatorzy podeszli do tematu bardziej “po ludzku”. W końcu zawodnicy wielokrotnie przyznają, że nie ma nic lepszego, niż zimne piwko po wyścigu. Dziś zmieniło się jedno – zamiast “po” przyszło je wypić “w trakcie”. Bardzo pozytywny obrazek.

Minusy:
Czas na poprawki?
Jak wiadomo, finałowa runda w Madrycie miała być odpowiedzią na francuski wariant na Polach Elizejskich. Organizatorzy Tour de France zorientowali się już, że warto ułatwić ściganie zawodnikom i do minimum ograniczyć nieprzyjemnie zakręty. Nie da się ukryć, że także w Hiszpanii przydałoby się coś zmienić. Okrążenie zamykające Vueltę jest bowiem ciasne i niebezpieczne, a to może w przyszłości przynieść coś opłakanego w skutkach.