Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Założyciel i główny menedżer drużyny INEOS sir Dave Brailsford przyznał, że zdiagnozowano u niego raka prostaty. Dowiedział się o tym tuż przed tegorocznym wyścigiem Tour de France, wygranym przez jednego z jego podopiecznych – Kolumbijczyka Egana Bernala.

W lutym br. lekarz sir Dave’a Brailsforda poinformował swojego pacjenta, że ma on podwyższony wskaźnik PSA (prostate-specific antigen), co może świadczyć o chorobie nowotworowej. Następnie wykonano biopsję, która potwierdziła, że 55-latek ma raka prostaty. Z wiadomością tą musiał zmierzyć się w poniedziałek 1 lipca, a w sobotę 6 lipca w Brukseli rozpoczynał się Tour de France. Pomimo to Brailsford był obecny na konferencji prasowej swojej drużyny poprzedzającej wyścig oraz podczas kolejnych etapów, niemal codziennie będąc do dyspozycji mediów.

Trzy tygodnie temu Brailsford przeszedł pięciogodzinną operację i w najbliższą sobotę ma się dowiedzieć, jakie są prognozy jeśli idzie o chorobę. O tym wszystkim  opowiadał na łamach brytyjskiej gazety “The Times”.

– Są powody do obaw. To jest wielka niewiadoma. Myślę, że jestem dość odporny, że jestem w stanie wiele znieść, ale pewnego dnia w szpitalu czułem się tym wszystkim przytłoczony, będąc szczerym. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że to tylko drobny kłopot, że jestem zbyt zajęty, by mierzyć się z czymś takim. Ale na szczęście mam wspaniałego lekarza, który sprowadził mnie na ziemię. Próbuję do wszystkiego podchodzić rzeczowo, analizować rzeczy. Ale wtedy było to niemożliwe

– przyznał Dave Brailsford.

Podczas operacji, którą przeprowadzono w Birmingham, dokonano prostatektomii, czyli usunięcia prostaty. Jest to naturalne postępowanie w przypadku nowotworu.

Dave Brailsford jest autorem sukcesów osiągniętych nie tylko przez drużynę Sky, a potem INEOS, ale także przez reprezentację Wielkiej Brytanii w kolarstwie torowym, która przywiozła worek medali zarówno z IO w Pekinie, jak i w Londynie. Bez względu na to, czy komuś taktyka stosowana przez Walijczyka w wyścigach szosowych się podoba czy nie, to nie można odmówić jej skuteczności.

W obecnych okolicznościach pozostaje trzymać za niego kciuki, by poradził sobie także i z tym wyzwaniem, które bez wątpienia jest najtrudniejszym, przed jakim kiedykolwiek stał.