Foto: Sarah Meyssonnier

Ta Vuelta bezsprzecznie należy do młodych zawodników. Świetnie radzi sobie najmłodszy w całym wyścigu Tadej Pogacar, my możemy cieszyć się niezłymi występami drugiego pod tym względem Szymona Sajnoka, natomiast dziś etap wygrał Sergio Higuita- starszy od Polaka o zaledwie 23 dni.

Tak naprawdę ciężko znaleźć w peletonie zawodnika, którego kariera w ostatnich miesiącach toczyłaby się szybciej. Kolumbijczyk zaczynał ten rok jako zawodnik kontynentalnego Fundacion Euskadi, a dzięki świetnym wynikom w tamtym zespole już w połowie sezonu został ściągnięty przez EF Education First.

Tu kontynuuje świetną passę, był drugi w Tour of California i czwarty w Tour de Pologne. Wygrany etap w Hiszpanii jest zwieńczeniem tej długiej, acz błyskawicznie pokonanej przez niego drogi, dlatego nic dziwnego, że teraz jest bardzo szczęśliwy:

To największy dzień w moim kolarskim życiu, niesamowicie przyjemny moment. Nadal nie dociera do mnie waga tego, co przed chwilą zrobiłem. To wspaniałe uczucie. Gdy dojeżdżałem do mety myślałem o rodzicach i dziewczynie oraz o reszcie osób, które kocham, dla których staram się osiągnąć tu jak najwięcej

– mówił.

Ten sukces smakuje tym lepiej, że do tej pory wyścig nie układał się dla niego najszczęśliwiej. Przyjechał tu jako pomocnik Rigoberto Urana, a ten szybko został wyeliminowany z wyścigu. Dostał wolną rękę, jednak długo nie mógł z niej skorzystać, bo ciągle brał udział w kraksach, przez które musiał jakiś czas dochodzić do siebie.

Gdy wydobrzał zaczął walczyć o pierwszą dziesiątkę i o poszczególne etapy – na to pierwsze stracił szansę po tym jak wczoraj przyjechał 23 minuty za Gilbertem, natomiast gdy zabierał się w ucieczki by walczyć o pojedyncze triumfy, to zawsze znajdował się tam kolarz mocniejszy od niego. Ale jak widać młody Kolumbijczyk nawet to dał radę przekuć w swój atut.

Mój dyrektor, Juanma Garate, który bardzo często stara się mnie motywować, powiedział mi, że dziś nadszedł czas rewanżu za wszystkie niepowodzenia, które dotknęły mnie i mój zespół. I udało mi się. W tym wyścigu ciągle coś się zmienia – wczoraj byłem zawiedziony – dziś jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Naprawdę mnóstwo się tu dzieje, co mocno utrudnia nam zadanie. Do tego wszystkiego upadałem tu już trzy razy, długo czułem olbrzymi ból w palcu, ale na szczęście to wszystko już za mną

– zakończył młody zawodnik.