fot. Lotto Soudal

Bardzo rzadko zdarza się, aby sześciu kolarzy wjechało na sprinterskim finiszu na linię mety w tak niewielkiej różnicy. Tak było podczas Brussels Cycling Classic. Minimalnie szybszy od rywali był Caleb Ewan.

Zdjęcie z deszczowego finiszu w Brukseli obiegło cały internet. Zwycięstwo Caleba Ewana było nieznaczne, ale nawet wyraźne, patrząc na to, co działo się na kolejnych pięciu pozycjach. Niewielką stratę do Australijczyka mieli: Pascal Ackermann, Jasper Philippsen, Davide Ballerini, Fumiyuki Beppu i Arnaud Demare.

Jestem szczęśliwy ze zwycięstwa w moim debiucie w tym wyścigu. Szczerze mówiąc, nie czułem się dobrze i miałem problemy na podjazdach. Kiedy poczułem adrenalinę, to poszło już lepiej. To był nerwowy dzień. Deszcz i wąskie drogi zrobiły wyścig trudnym. W peletonie było dużo zdenerwowania. Na szczęście, zespół wykonał świetną pracę. Myślę, że dobrze wyliczyłem mój sprint. Nie wiem, czy byłem najlepszym sprinterem dnia, ale miałem w nogach coś ekstra, co pozwoliło mi wygrać

– przyznał Ewan po swoim zwycięstwie.

Sprinter Lotto Soudal mógł też sobie przypomnieć świetną jazdę na Tour de France. W końcu klasyk rozegrano w Brukseli, gdzie rozpoczęła się tegoroczna “Wielka Pętla”. “Pocket Rocket” wygrał we Francji aż 3 etapy.

Australijscy kolarze czekali 10 lat na zwycięstwo w wyścigu dookoła stolicy Belgii. W 2009 roku triumfatorem Brussels Cycling Classic był Matthew Goss. Wcześniej aż pięciokrotnie (w tym 4 lata z rzędu przed zwycięstwem Gossa) wygrywał Robbie McEwen. Caleb Ewan nieznacznie wyprzedził swoich rywali.