30-latek po ponad 3 latach wygrał swój kolejny wyścig w World Tourze, nie krył on szczęścia, lecz jak sam przyznał, ciążyła nad nim presja.
Australijczyk z drużyny INEOS Grenadiers popisał się imponującym finiszem, bezapelacyjnie pokonując rywali i potwierdzając swoją znakomitą formę. Choć etapowa trasa nie sprzyjała sprinterom, zawodnik pochodzący z Sydney znakomicie wykorzystał nadarzającą się okazję, odnosząc swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Tym samym kontynuuje udany początek roku, zapoczątkowany występem w Settimana Internazionale Coppi e Bartali.
Dzisiaj był jedyny etap tego wyścigu, w którym realnie mogłem myśleć o wygraniu, więc ciążyła na mnie pewna presja, żeby przyjechać tu i od razu odnieść sukces. Zespół wykonał dziś świetną robotę, od początku kontrolowaliśmy wyścig, a także w finale wszyscy świetnie radzili sobie z ustawieniem mnie na pozycji, mimo trudnej trasy. Na końcu musiałem po prostu dać z siebie wszystko i zasprintować po zwycięstwo
– wyjaśnił Caleb Ewan po wyścigu.
30-latek skomentował również swój powrót do zwycięstw w World Tourze, na które czekał ponad trzy lata.
Cieszę się, że od razu wróciłem do wygrywania, przeszedłem trudny okres i to sprawia, że dzisiejsze zwycięstwo jest jeszcze bardziej wyjątkowe. Minęło kilka lat, odkąd wygrałem na tym poziomie, więc w pewnym sensie czuję, że wróciłem na odpowiedni poziom. Nadal jednak muszę konkurować z najlepszymi, ale mogę liczyć na świetny zespół, który mnie wspiera, więc jestem niezwykle pewny siebie patrząc na resztę sezonu, który jest przed nami
– dodaje na sam koniec Caleb Ewan.

![Itzulia Basque Country 2026: DS Lidl-Trek poza wyścigiem po groźnym incydencie [wideo]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/04/Incydent-Lidl-Beloki-218x150.jpeg)








Nie lubię takich akcji, gdy sprinterzy przyjeżdżają na wyścigi etapowe tylko po zwycięstwo a potem się wycofują. Moim zdaniem w takich sytuacjach (pomijając zdarzenia losowe) zwycięstwa powinny być im zabierane, choć i tak miałoby to już tylko znaczenie w statystykach. Jak nie chcesz przejechać całego wyścigu to po prostu nie przyjeżdżaj i daj zwyciężyć kolarzom, którzy poważniej podchodzą do tematu.