Foto: INEOS Grenadiers

30-latek po ponad 3 latach wygrał swój kolejny wyścig w World Tourze, nie krył on szczęścia, lecz jak sam przyznał, ciążyła nad nim presja.

Australijczyk z drużyny INEOS Grenadiers popisał się imponującym finiszem, bezapelacyjnie pokonując rywali i potwierdzając swoją znakomitą formę. Choć etapowa trasa nie sprzyjała sprinterom, zawodnik pochodzący z Sydney znakomicie wykorzystał nadarzającą się okazję, odnosząc swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Tym samym kontynuuje udany początek roku, zapoczątkowany występem w Settimana Internazionale Coppi e Bartali.

Dzisiaj był jedyny etap tego wyścigu, w którym realnie mogłem myśleć o wygraniu, więc ciążyła na mnie pewna presja, żeby przyjechać tu i od razu odnieść sukces. Zespół wykonał dziś świetną robotę, od początku kontrolowaliśmy wyścig, a także w finale wszyscy świetnie radzili sobie z ustawieniem mnie na pozycji, mimo trudnej trasy. Na końcu musiałem po prostu dać z siebie wszystko i zasprintować po zwycięstwo

– wyjaśnił Caleb Ewan po wyścigu.

30-latek skomentował również swój powrót do zwycięstw w World Tourze, na które czekał ponad trzy lata.

Cieszę się, że od razu wróciłem do wygrywania, przeszedłem trudny okres i to sprawia, że ​​dzisiejsze zwycięstwo jest jeszcze bardziej wyjątkowe. Minęło kilka lat, odkąd wygrałem na tym poziomie, więc w pewnym sensie czuję, że wróciłem na odpowiedni poziom. Nadal jednak muszę konkurować z najlepszymi, ale mogę liczyć na świetny zespół, który mnie wspiera, więc jestem niezwykle pewny siebie patrząc na resztę sezonu, który jest przed nami

– dodaje na sam koniec Caleb Ewan.

Poprzedni artykułBernard Hinault: „Tadej może wygrać Paryż-Roubaix w debiucie”
Następny artykułMistrzyni Mauritiusa w ogniu krytyki. „UCI zatwierdziło mój strój”
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Nie lubię takich akcji, gdy sprinterzy przyjeżdżają na wyścigi etapowe tylko po zwycięstwo a potem się wycofują. Moim zdaniem w takich sytuacjach (pomijając zdarzenia losowe) zwycięstwa powinny być im zabierane, choć i tak miałoby to już tylko znaczenie w statystykach. Jak nie chcesz przejechać całego wyścigu to po prostu nie przyjeżdżaj i daj zwyciężyć kolarzom, którzy poważniej podchodzą do tematu.