Fot.: Itzulia Basque Country / Sprint Cycling

Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team) okazał się triumfatorem piątego odcinka hiszpańskiego wyścigu Itzulia Basque Country. To trzecie etapowe zwycięstwo Francuza na tej imprezie, który pozostał oczywiście liderem klasyfikacji generalnej. 

W piątek zapowiadało się bardzo ciekawe ściganie, gdyż organizatorzy przygotowali dla zawodników wymagający odcinek – z licznymi podjazdami (1. oraz 3. kategorii). Wśród nich znalazły się m.in. podjazdy Krabelin (5 km ; 9,4%) oraz Izua (3,6 km ; 10%). Łącznie do pokonania było 176 kilometrów (Eibar – Eibar).

Fot.: ProCyclingStats

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:05. Na starcie nie pojawił się Axel Laurance (INEOS Grenadiers). Dość szybko na atak zdecydował się z kolei Baptiste Veistroffer (Lotto Intermarché), który zyskał kilkadziesiąt sekund przewagi. Skontrować z peletonu próbował Sinuhé Fernández (Burgos Burpellet BH). Na taki sam krok zdecydował się Reuben Thompson (Lotto Intermarché), ale finalnie Fernández i Thompson zostali dogonieni. Na premii górskiej Elkorrieta (2,2 km ; 6,7%) triumfował Veistroffer.

W pewnym momencie w peletonie doszło do podziału, na skutek czego Francuz został błyskawicznie dogoniony. W pierwszej grupie jechało około 35 zawodników. Dochodziło tam do kolejnych podziałów, ale ostatecznie wszystko się zjechało. Ta grupa zyskała kilka minut przewagi nad peletonem.

Nie brakowało kolejnych ataków, w które zaangażowani byli m.in.: Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), Alex Aranburu (Cofidis), Markel Beloki (EF Education-EasyPost) czy też Steven Kruijswijk (Team Visma | Lease a Bike). Dużą aktywnością wykazywał się również Baptiste Veistroffer. Ostatecznie, na 83 kilometry do mety, z przodu jechali Kruijswijk i Veistroffer. Grupa pościgowa traciła do nich około 1 minutę i 10 sekund, a peleton jechał z większą stratą. Holender okazał się najlepszy na górskiej premii Kalbario (2,4 km ; 7,4%).

Grupka pościgowa nieco odrabiała. Podobnie było w przypadku peletonu. 75 kilometrów przed metą przedstawiało się to następująco: prowadząca dwójka miała minutę przewagi nad grupą pościgową oraz 2,5 minuty zapasu nad peletonem. W końcu Veistroffer zdecydował się na jazdę na solo, odskakując od Kruijswijka. Peleton bardzo jednak przyspieszył, chcąc się włączyć do walki o etapowe zwycięstwo. Na atak zdecydował się tam Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe), za którym podążył Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team).

Lipowitz i Seixas szybko dołączyli do grupki pościgowej. Veistroffer został oczywiście „wchłonięty”. Sytuacja była bardzo dynamiczna. 69 kilometrów przed metą na czele znalazł się samotny Kévin Vauquelin (INEOS Grenadiers), który wyrobił sobie 20 sekund przewagi. Mocno zredukowanemu peletonowi udało się dogonić z kolei grupkę pościgową. Jako pierwszy na szczycie Krabelin zameldował się Vauquelin. Jego przewaga nieco topniała. Tymczasem w grupce faworytów jechało już tylko około 25 zawodników (nie znalazł się w niej m.in. Mattias Skjelmose). Francuza próbowali gonić Marc Soler (UAE Team Emirates-XRG) oraz Pello Bilbao (Bahrain-Victorious). Ich akcja nie zakończyła się jednak sukcesem. W końcu dogoniono również Vauquelina. Rywalizacja zaczynała się na nowo. Kolejny raz swojej szansy szukał Soler, ale nie pozwolono mu na zbyt wiele. Na 50 kilometrów do mety grupkę faworytów tworzyło 21 zawodników.

Odpuszczać nie zamierzał Marc Soler, któremu udało się odskoczyć od rywali. Razem z nim ruszył Ben Healy (EF Education-EasyPost). Hiszpan wygrał premię górską Trabakua (3,4 km ; 6,7%). Ta dwójka szybko wyrobiła sobie 40 sekund przewagi. Mijały kolejne kilometry, a Hiszpan oraz Irlandczyk utrzymywali swoją przewagę. Soler rozstrzygnął na własną korzyść również lotny finisz Eibar. Do mety pozostały 32 kilometry, a grupka faworytów traciła 35 sekund.

Następną trudnością na mapie piątkowego odcinka był podjazd 1. kategorii – Izua (3,6 km ; 10%). Tam również sporo się działo. W czołówce przyspieszył Healy, ale z tyłu bardzo mocne tempo narzucił Seixas. Na skutek tego grupka z Seixasem szybko znalazła się na czele wyścigu. Próbowali za nim jechać kolarze Red Bull-BORA-hansgrohe (Lipowitz i Roglič), Cian Uijtdebroeks oraz Ion Izagirre.

Finalnie z przodu pozostali Seixas oraz Lipowitz. Gonił ich Roglič, do którego dojechał Javier Romo (Movistar Team). Słoweniec wyglądał jednak na mocno zmęczonego, w związku z czym Hiszpan szybko mu odskoczył. Romo miał jednak ogromnego pecha. Co prawda udało mu się dogonić prowadzącą dwójkę, ale chwilę później zanotował kraksę. Na premii górskiej triumfował Seixas. Do mety pozostało 27 kilometrów.

Seixas i Lipowitz jechali z 12-sekundową przewagą nad Romo. Dalej był Roglič (ponad 20 sekund straty), a następnie mieliśmy już grupkę pościgową (około 38 sekund straty). Słoweniec dogonił Hiszpana. Wkrótce rozpoczęła się wspinaczka na Urkaregi (5,3 km ; 4,3%). Wydawało się, że po etapowy triumf sięgnie ktoś z dwójki Seixas – Lipowitz, ponieważ Roglič i Romo tracili do nich już 30 sekund. Po 3 punkty na premii górskiej sięgnął Seixas.

Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Grupce pościgowej udało się dojechać do Hiszpana i Słoweńca. Zapowiadało się zatem na ciekawą walkę o 3. pozycję na piątkowym etapie. Nadal nie wiedzieliśmy jednak, kto okaże się triumfatorem tego wymagającego odcinka. Wkrótce rozpoczął się finałowy kilometr, na który Seixas i Lipowitz wjechali z bardzo bezpieczną przewagą nad rywalami. Końcową fazę wyścigu lepiej rozegrał Paul Seixas i to on cieszył się ze zwycięstwa (to jego trzeci etapowy triumf na tej imprezie). Drugie miejsce zajął Florian Lipowitz, a jako trzeci na mecie zameldował się bardzo waleczny Javier Romo, który zdołał jeszcze odskoczyć od pozostałych zawodników z grupki pościgowej. Liderem klasyfikacji generalnej pozostał Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team). Hiszpańska rywalizacja zakończy się w sobotę.

Wyniki 5. etapu Itzulia Basque Country 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułPays de la Loire Tour 2026: Antoine L’Hote wziął wszystko!
Następny artykułOrganizatorzy Paryż-Roubaix apelują: „Zostawcie bruki w spokoju – to trasa, nie pamiątka”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Greg.
Greg.

Cudowne dziecko kolarstwa.

Mikołaj
Mikołaj

Sexas dominator , bardzo ciekawy etap , szkoda Skielmoze lubię gościa liczyłem na niego a ten zostal. No iszkoda Romo po etapie w wywiadzie mówił coś że go kibic trafił jeśli dobrze zrozumiałem jak ktoś słyszał lepiej to niech naprostuje.

Marcraft
Marcraft

Paul Seixas ma lepszą jakość indywidualną niż inni kolarze. Po prostu jest najbardziej dynamiczny na podjazdach. Pokonać go można tylko współpracując zespołowo. Pogacar bardziej będzie potrzebował innych kolarzy do wygrywania, niż Paul Seixas (oprócz czasówek, głównie tych dłuższych i bardziej płaskich). Im bardziej górski wyścig, tym trudniej będzie pokonać Seixasa, właśnie ze względu na jego dynamikę na podjazdach. A na podjazdach dynamika jest bardzo ważna, bo tam jeździ się wolniej. Takiego kolarza jak Seixas najbardziej brakowało w ostatnich latach.

Łukasz
Łukasz

Marcraft najadłeś się kocimiętki, że prawisz takie „mądrości”? Pogacar nie jest dynamiczny na podjazdach? Tak bardzo pragniesz zobaczyć jak Słoweniec w końcu zostanie pokonany, że nałożysz koronę na głowę młokosa, któremu brakuje jeszcze dużo, aby pokonać najlepszych. Ani Roglic, ani del Toro, Skjelmose czy Lipowitz takimi nie są. Zapraszamy na TdF i tam się okaże jaka moc drzemie we Francuzie.

Sihi
Sihi

Marcraft
Na strade bianche było widać jak Pogacar tracił na podjazdach do Seixasa, no nie?

Marcraft
Marcraft

Paul Seixas jest wyższy prawie 10 cm, więc musi rozwijać większą moc w tej sytuacji. Jedynym minusem może być słabsza wytrzymałość, co będzie miało znaczenie w ostatnich tygodniach wielkich tourów. Ale będzie kosił wiele etapów, to nie ulega wątpliwości.

Łukasz ciopka
Łukasz ciopka

Wow Łukasz widzę że nie mozna dobrego słowa o nikim innym powiedzieć żeby fan boye pogacara sraczki nie dostali;) Sexias ma 19 lat w jego wieku pogacar jeździł w drużynie z Lubliany i jego największym sukcesem było 5te miejsce w karpackim wyścigu kurierów:) więc zapraszaj na TDF 2028 a nie teraz.. Młodzieniec nawet nie powinien startować w TDF w tym wieku a jak tam pojedzie i przepadnie to nic nie znaczy o jego potencjale. A w kraju basów jako najmłodszy zawodnik w wyścigu wygrał trzy etapy i prowadzi we wszystich klasyfikacjach. Wiadomo że ten sezon jeszcze pogazqr wygra TDF wiec nie rób kupy w majty i przestań sie tak nie zdrowo podniecać 😀

Michal
Michal

Racja z tymi fanboye Pogacara. Nawet jak Vinigo wygrywa wyścig w którym Pogacar nie startuje to w sekcji komentarzy fanboye wylewają żale że i tak jest słabszy od Pogacara. To są ludzie którzy muszą mieć straszę kompleksy żeby kibicować gościowi który wygrywa każdy wyścig a jak nie startuje i wygra jego rywal to dostają wscieku.

Bob
Bob

Nie ma sie co spierać, ładnie jeździ, bez potrzeby nie szaleje, przyszły mistrz , szokuje za ma 19lat cos pięknego, tylko na spokojnie i bedzie bardzo dobrze.