fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Joaquim Rodriguez był jednym z najlepszych hiszpańskich kolarzy ostatnich kilkunastu lat, który wielokrotnie wyjeżdżał na etapy Vuelty w koszulce lidera (choć nigdy nie udało mu się jej wygrać). Wczoraj został zapytany o to, kto jego zdaniem ma największe szanse na to, aby wygrać hiszpański wyścig. Jego odpowiedź była zdecydowana – Roglić.

Daję mu 90 procent szans na zwycięstwo. Spośród wszystkich faworytów do zwycięstwa, to on miał ostatnio najwięcej pecha. W ciągu pierwszego tygodnia miał 2 kraksy – najpierw w czasie drużynowej jazdy na czas, a później w Andorze. Mimo to jest liderem i ma sporą przewagę nad resztą rywali

– mówi Joaquim Rodriguez.

Zdecydowanie Hiszpana może nieco zaskakiwać. Choć przewaga Słoweńca nad drugim Valverde wynosi już blisko dwie minuty, to przecież będzie gdzie odrabiać straty. W końcu przed nami jeszcze kilka ciężkich etapów, a przecież zawodnik Jumbo-Visma jest uważany za zdecydowanie słabszego górala, niż Quintana, Lopez i doświadczony Hiszpan.

Nie byłbym wcale taki pewien tego, że Roglić straci w górach. Przecież górale mieli już swoje okazje przed czasówką. Robili wszystko, by zostawić go z tyłu, bo wiedzieli, że we wtorek dołoży im kilka minut. Mimo to, on nie puszczał im koła. On po prostu jest w rewelacyjnej formie. Podjazdy na tym wyścigu idą mu naprawdę bardzo dobrze

– kontynuuje Rodriguez.

Choć były zawodnik Katushy z własnego doświadczenia wie, że ciężko jest wygrać ze świetnym czasowcem (w końcu wielokrotnie przegrywał wyścigi właśnie przez słabą jazdę na czas) i zdecydowanie stawia na Roglicia, to widzi dla pozostałych kandydatów do zwycięstwa małą iskierkę nadziei.

Ciężko będzie go zgubić, ale muszą próbować i liczyć na jego słabszy dzień. Oni też wyglądają przecież bardzo dobrze. Quintana się odrodził, Lopez był w stanie zaatakować na 20 kilometrów przed metą i gdyby nie wywrotka, to miałby spore szanse na wygranie etapu. Jest jeszcze Pogacar, którego świetna jazda dodaje wyścigowi dodatkowego smaczku. Dlatego choć daję Rogliciowi bardzo duże szanse, to wierzę, że to jeszcze nie koniec emocji

– kończy „Purito”.