Foto: Sarah Meyssonnier

Pierwsze dziewięć dni ścigania w hiszpańskiej Vuelcie za nami. Kolarze stworzyli nam kilka wspaniałych spektakli, które na pewno na długo zapadną nam w pamięć.

Plusy:

Nic nie jest jasne

Choć zawodnicy musieli już zmierzyć się z kilkoma bardzo trudnymi etapami, wciąż wiemy, że nic nie wiemy. Na ten moment w bezpośredniej walce o zwycięstwo liczy się czwórka Quintana, Valverde, Lopez, Roglic, choć za ich plecami coraz śmielej poczyna sobie Tadej Pogacar. Tym samym bardzo trudno wskazać faworyta do wygrania wyścigu, a to zapowiada kapitalną walkę w dalszej części rywalizacji.

Aktywni i widoczni

W generalce wciąż szansę na wysoką pozycję ma Rafał Majka, którego w końcu do samego końca wspomaga Paweł Polański. Tomasz Marczyński był już w odjedzie, podobnie jak kolarze CCC. Do tego na płaskich etapach bardzo dobrze spisywał się Szymon Sajnok. Dla polskich kolarzy tegoroczny wyścig jest naprawdę solidny i oby było tak dalej.

Agresja i ambicja

Co chyba najważniejsze, w tegorocznej Vuelcie na próżno szukać kunktatorstwa i wypracowania. Póki co zawodnicy praktycznie codziennie jadą co mogą, a to tylko kapitalnie wpływa na widowisko. Idealnym tego przykładem są etapy nr 2 i 9, kiedy to niespodziewanie najlepsi okazali się Quintana i Pogacar.

Minusy:

Gwiazdy w odwrocie

Niestety pierwszy tydzień dla niektórych był też wyjątkowo nieudany. Mowa tu przede wszystkim o dwóch gwiazdach chcących powrócić na szczyt – Estebanie Chavesie oraz Fabio Aru. Obaj próbują, walczą i dają z siebie wszystko, lecz także pech nie pozwala im odzyskać pozycji w peletonie. Jeden ze smutniejszych obrazków ostatnich dni.

Rozsypany plan

Jak wiadomo, podczas Vuelty Rafał Majka miał otrzymać olbrzymie wsparcie zespołu. Niestety z różnych względów dwóch bardzo ważnych pomocników Zgreda musiało odpuścić dalsze ściganie, przez co na placu boju został mu tak naprawdę sam Paweł Polański. Nie tak to miało wyglądać.

Wewnętrzne wojny?

Choć ekipa Movistar ponownie jest najmocniejsza w wyścigu, wcale nie widać po niej wielkiej współpracy. Już kilka razy w cisgu dziewięciu dni podopieczni Eusebio Unzue nie mogą się ze sobą dogadać, jednocześnie kwestionując decyzje kierownictwa. Źle się dzieje w państwie Hiszpańskim. Oby potwierdzenie odejścia Nairo Quintany nieco zmieniło.