fot. ASO / Sarah Meysseunier

Ósmy etap Vuelta a Espana, zgodnie z przewidywaniami, nie należał do najciekawszych. Na szczęście jutro wróci normalne ściganie. Czas na oceny.

Plusy:
Walka do końca
Bez wątpienia Jonas Koch był najszybszym zawodnikiem w dzisiejszym odjeździe obok Nikiasa Arndta. Tym samym, kiedy liczna ucieczka razem dojeżdżała do mety, Niemiec miał realną szansę na etapowy sukces. Ostatecznie zabrakło niewiele, lecz piąte miejsce po ładniej walce także jest godne zauważenia. Solidny dzień niemieckiego sprintera.

Życiowy sukces?
Nicholas Edet od wielu lat jest zawodnikiem wyróżniającym się w ekipie Cofidis. Aż do ubiegłego sezonu Francuz nie miał na swoim koncie żadnego zwycięstwa, lecz od Tour du Limousin 2018 jego kariera jest jeszcze barwniejsza. Teraz przyjdzie mu jeszcze wystartować do jutrzejszego etapu w koszulce lidera, co z pewnością na długo zapadnie w jego pamięci (o ile nie aż do śmierci).

Minusy:
Wakacje w strugach deszczu
Nie, nie będziemy narzekać na pogodę. Ona tylko pomogła kolarzom w uśpieniu kibiców, którzy nie mieli dziś absolutnie nic ciekawego do oglądania poza końcówką, a nie był to przecież etap sprinterski. Najwięcej narzekać można na jazdę ucieczki, która zasadniczo nawet się dobrze nie podzieliła. Z trasy naprawdę wiało nudą.

Jednodniowiec
Choć wiadomo, że już jutro Miguel Angel Lopez będzie mógł odzyskać koszulkę lidera klasyfikacji generalnej, kolejne jej oddanie wyglądało nieco groteskowo. Można powiedzieć, że ekipa Astany gra w “koszulka parzy”. Zobaczymy czy będzie tak do samego końca wyścigu.