fot. BORA-hansgrohe / bettiniphoto

Po jeździe drużynowej na czas odbędzie się pierwszy etap ze startu wspólnego. Na trasie z Benidorm do Calpe można spodziewać się wszystkiego.

Dzisiejszy etap będzie jednym z najdłuższych podczas tegorocznej Vuelty. Do pokonania będzie blisko 200 kilometrów po pagórkowatej trasie. Na początku etapu znajdą się dwie premie górskie – Puerto de Confrides (2. kategoria) i Alto de Benilloba (3. kategoria). Na około 30 kilometrów przed metą w miejscowości Moraira zlokalizowany będzie lotny finisz. Potem kolarze zmierzą się z najtrudniejszym podjazdem dnia – Alto de Puig Llorença, gdzie maksymalne nachylenie osiąga 19%. Końcówka prowadząca do Calpe będzie płaska.

Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz finiszu ze zredukowanego peletonu. Jednak niewykluczone, że do mety dojedzie ucieczka. Na Vuelcie nawet na 2. etapie takie rozwiązanie jest możliwe. Grupy sprinterskie za wszelką cenę będą chciały doprowadzić do finiszu z grupy. Triumf ich sprintera sprawi, że wyścig będzie już dla niego rozliczony.

Głównym faworytem do zwycięstwa jest Sam Bennett. Kolarz Bora-hansgrohe ostatnio na BinckBank Tour wygrał aż 3 etapy. Liczyć powinni się także: Luka Mezgec (Mitchelton-Scott), Fernando Gaviria (UAE Team Emirates), Jon Aberastruri (Caja Rural Seguros), Edvald Boasson Hagen (Dimension Data) czy John Degenkolb (Trek-Segafredo). Nie wiadomo, czy z trudnościami etapu poradzą sobie Fabio Jakobsen (Deceuninck-Quick Step) i Max Walscheid (Team Sunweb). Holender w przypadku miejsca w czołowej trójce, a Niemiec wygrywając lub zajmując 2. miejsce, mają szansę na odebranie koszulki lidera Miguelowi Angelowi Lopezowi. Polscy kibice liczą na dobry występ Szymona Sajnoka (CCC Team).

Zapowiedź wyścigu Vuelta a Espana TUTAJ

Plan transmisji telewizyjnych TUTAJ