fot. Giro d'Italia

Po bardzo długiej przerwie, Primoz Roglic wraca do ścigania. Wypoczęty Słoweniec ma nadzieję, że rozpoczynający się dziś wyścig będzie dla niego bardzo udany.

Na dobrą sprawę Roglic nie ścigał się poważnie na szosie od… zakończenia Giro d’Italia. Jak wszyscy dobrze pamiętają, w końcówce włoskiego wyścigu Słoweniec był już potężnie zmęczony, co omal nie zrzuciło go z podium klasyfikacji generalnej. Teraz przyszedł czas na walkę w hiszpańskiej Vuelcie, na której forma znakomitego górala będzie nawet dla niego dużą niewiadomą.

Wiem, że wielu uważa mnie za faworyta, ale nie jestem pewny, czy powinienem być zaliczany do tego grona. Czuję się dobrze i nie patrzę na rywali. Myślę tylko o swoim występie. Wiem, że mam bardzo dobry zespół i będę mógł na nim polegać. Trochę szkoda, że nie sprawdziłem trasy wyścigu wcześniej, bo to dałoby mi dużo pewności i istotnej wiedzy. Jednocześnie liczę, że wejdę na swój największy poziom i żadna góra nie będzie mi straszna

– powiedział Roglic.

Co ciekawe, dla Słoweńca tegoroczna Vuelta będzie dopiero szóstym wyścigiem w sezonie. Wcześniej udało mu się UAE Tour, Tirreno – Adriatico oraz Tour de Romandie oraz zająć trzecie miejsce w Giro d’Italia. Tym samym miejsce poza podium hiszpańskiej Vuelty może popsuć mu doskonałą statystykę.

Wszystko o Vuelta a Espana 2019 znajdziecie w specjalnej zakładce > TUTAJ