fot. ASO / Pauline Ballet

19 etap Tour de France okazał się być dla Thibaut Pinot prawdziwie zabójczy. Waleczny Francuz musiał bowiem wycofać się z rywalizacji, niszcząc marzenia swoje i swoich kibiców.

Kiedy Pinot szlochając wsiadał do samochodu technicznego zespołu Groupama – FDJ, co najmniej 80% kolarskich kibiców czuło dokładnie to samo, co on. Znakomity góral jechał bowiem wybitny wyścig i miał bardzo realne szanse na wygranie całej imprezy. Niestety pokonała go kontuzja. Co więcej, jest to dla niego drugie tak wielkie rozczarowanie w przeciągu nieco ponad roku. Podczas ubiegłorocznego Giro d’Italia musiał bowiem odpuścić ściganie na etapie numer 20, będąc wówczas trzecim kolarzem w generalce.

Od niedzieli, kiedy pojechałem kapitalny etap w Pirenejach, czułem, że to może być mój wyścig, że mogę to zrobić. Niestety już nikt z nas nie dowie się, czy moje marzenia mogłyby się spełnić. Jestem zmęczony – nie tyle wyścigiem, co tą sytuacją. Ciężko mi będzie to przełknąć, ale nie mam wyjścia

– powiedział Pinot.

Bez znakomitego Francuza, jakąkolwiek przeszkodą na drodze teamu Ineos do dubletu w tegorocznej Wielkiej Pętli mogą być jedynie Steven Kruijswijk i Emanuel Buchmann.