fot. ASO / Pauline Ballet

Kto się spodziewał, że Pireneje przyniosą nam tak ogromne emocje? Tour de France bez wątpienia nabrało rumieńców, a będzie już tylko lepiej. Czas na podsumowanie drugiego tygodnia rywalizacji.

Plusy:
Złodziej serc
Julian Alaphilippe – lider Tour de France po dwóch tygodniach rywalizacji… Ktokolwiek się tego spodziewał? Oczywiście, Francuz ma naprawdę kapitalny sezon, ale to co wyprawia podczas tegorocznej Wielkiej Pętli jest niesamowite. Przede wszystkim warto tu przypomnieć jego niesamowitą jazdę podczas czasówki i niewyobrażalnie znakomity występ na Col du Tourmalet. To ciągle może być jego Tour de France, choć nie będzie o to łatwo. Tak czy inaczej, zawodnik Deceuninck – Quick Step jest już bohaterem.

Szansa życia wybitnej kozicy
Postawa Juliana Alaphilippe to jedno. Znakomita jazda Thibaut Pinot to drugie. Lider ekipy Groupama – FDJ ma za sobą kapitalne trzy dni. Najpierw pojechał bardzo przyzwoitą czasówkę w Pau, by później wygrać etap na Col du Tourmalet i zerwać wszystkich rywali na Prat d’Albis. W ostatnich dniach to właśnie Pinot był najmocniejszy i na ten moment, ku uciesze Francuzów, to właśnie on urasta do miana największego zagrożenia dla obecnego lidera wyścigu. Thibaut jedzie swój wyścig życia i po wykorzystanie życiowej szansy.

Koncertowy ścisk
Każdy z nas był kiedyś na wielkim koncercie, na którym musiał skompresować swoje ciało do granic możliwości. Wydaje się, że tak właśnie wygląda obecnie czołówka klasyfikacji generalnej Tour de France. Choć między liderem, a drugim Geraintem Thomasem różnica jest jeszcze całkiem spora, zaraz za plecami Walijczyka czeka cała grupa hartów, które w każdej chwili mogą rzucić się na żółtą koszulkę jak wygłodniałe wilki. To tylko pozwala nam wierzyć, że trzeci tydzień rywalizacji będzie jeszcze piękniejszy.

Szaleństwo i nieprzewidywalność
Na koniec chyba największy plus, który cieszy wszystkich kibiców kolarstwa. Przewidywalny dotąd Tour jest w tym roku zupełnie inny. Dzieje się wiele, kolarze ciągle wzajemne się atakują, a przy odrobinie szczęścia w grze jest jeszcze co najmniej 10 kolarzy. Choć mamy za sobą już 15 etapów, wciąż nic nie wiemy i właśnie to jest najpiękniejsze. Oj będzie ściganie w ostatnich dniach!

Królestwo rzeźników
Choć w ostatnich dniach nie pisaliśmy o nich prawie nic, ogromne wyrazy uznania należą się tym, którzy przygotowują grunt pod akcje swoich liderów. Mowa tu o takich kolarzach jak Andrey Amador, Laurens De Plus czy David Gaudu, którzy wykonują tytaniczną pracę, zrywając z koła ¾ stawki. Bez nich tegoroczne widowisko też nie mogłoby być aż tak interesujące.

Minusy:
Tak blisko, a tak daleko
Przez 2 tygodnie ścigania staraliśmy się nie mówić niczego złego o ekipie CCC i zasadniczo dalej utrzymujemy taki układ. Trzeba jednak przyznać, że „Pomarańczowym” wciąż brakuje zwycięstwa etapowego, które zupełnie rozliczyłoby ich z tegorocznego Tour de France. Oczywiście polski team cały czas jest widoczny – atakują praktycznie wszyscy, szukając dla siebie okazji. Póki co brakowało jednak szczęścia. Oby uśmiechnęło się już niedługo.

Najwięksi przegrani
Niestety nie wszyscy kolarze jadą w tym roku tak, jakby oczekiwali tego kibice. Zdecydowanie poniżej swoich możliwości prezentuje się do tej pory trójka Romain Bardet – Adam Yates – Nario Quintana. Prawdziwe gwiazdy światowego peletonu są absolutnym tłem dla najlepszych kolarzy tegorocznej edycji Tour de France, nie radząc sobie ani w grupie zasadniczej, ani w ucieczkach. Jeśli nic się nie zmieni, będą to z pewnością najwięksi przegrani tegorocznego wyścigu.