Fot. Marek Bala / naszosie.pl

W kolejnym odcinku Bradley Wiggins Show podczas tegorocznego Tour de France kolarski ekspert Eurosportu odniósł się do wydarzeń z dwóch pierwszych tygodni wyścigu. 

O rywalizacji Geraint Thomas – Julian Alaphilippe:

Moim zdaniem nadal w najlepszej pozycji jest Thomas. Jeśli obaj będą jechali tak jak do tej pory, to nie ma szans, aby Alaphilippe wygrał Tour. Po prostu nie ma to wystarczająco mocnej drużyny. Widzieliśmy po raz kolejny jak w ważnym momencie Enric Mas odpadł. Lub odpuścił, tego już nie wiem. Mas ochodzi z Deceuninck-Quick Step po sezonie. Może usłyszał, że nie pojedzie we Vuelcie, może myślał, że w Tourze będzie walczył o generalkę, a teraz ma być tylko wsparciem dla Alaphilippe’a i teraz w ten sposób wyraża swoje niezadowolenie? Alaphilippe nie ma drużyny i nie wierzę, że może wygrać Tour de France. 

O Thomasie w roli faworyta:

Spodziewam się, że cały zespół Ineos wykorzysta dzień przerwy w wyścigu i w ostatnim tygodniu będzie jeszcze mocniejszy. Wiedzą, że mogą liczyć na Thomasa. Bernal także potrafi się zachować i wypełniać instrukcje. Spodziewam się, że zespół będzie bardzo wspierał Gerainta, bo wiedzą, że stać go na zwycięstwo. Zminimalizował swoje straty w ostatni weekend i jest na świetnej pozycji do ataku. To prawda, że przegrywa z Alaphilippem, ale to on wygląda mi na poważniejszego kandydata, bo ma za sobą najmocniejszą drużynę.

O tegorocznym Tourze:

Nie przypominam sobie takiego Tour de France! To niesamowita rozrywka i bardzo otwarta walka. Czasem mam taką radość, jakby to był wyścig juniorski, jak Tour de l’Avenir.

O bliskości kibiców na trasie:

Jest takie wideo ze mną w roli głównej, na którym odpycham kibica, który biegnie obok mnie. Pracowałem cały rok na ten moment, miałem to szczytu trzy kilometry i starałem się dogonić grupkę, w której był Contador, Schleck, Armstrong. Oczywiście, przesadziłem wpychając tego gościa do rowu, ale prawda jest też taka, że kolarze w trakcie wyścigu są w pracy i nic nie może ich rozpraszać. Można kibicować, można kogoś wybuczeć, ale wszystko ma swoje granice. W tym roku w meczu piłkarskim jeden z kibiców zaatakował piłkarza Aston Villi i został za to ukarany więzieniem, i bardzo słusznie. Bez kibiców nie byłoby sportu, to oni sprawiają, że ten wysiłek jest taki wyjątkowy, ale fani muszą zdawać sobie sprawę z tego, że są w czyimś miejscu pracy i trzeba to uszanować.