fot. ASO / Pauline Ballet

Wielu z nas bardzo liczyło na mocny początek w górach. Przejazd przez koronę Wogezów był jednak mocno “dwubiegunowy”. Czas na oceny.

Plusy:
Górski klimat
Co by nie mówić i co by nie myśleć o dzisiejszym etapie, trzeba przyznać, że miło było zobaczyć zawodników w górskiej scenerii. Co prawda był to dopiero “prolog”, lecz mimo to dzisiejszy etap oglądało się niezwykle pozytywnie. Teraz jednak przyjdzie nam poczekać ponad tydzień na kolejne górskie emocje.

Prawie umówieni
Jak już dziś wspomniano, Dylan Teuns i Giulio Ciccone mogli przed metą umówić się na podział etap/koszulka. Takiego konsensusu oczywiście nie było, choć zakończyło się zgodnie z ewentualnymi założeniami. Dylan Teuns ma więc na swoim koncie kolejny sukces, a Ciccone ma szansę jechać w koszulce lidera co najmniej do czasówki w Pau. Co ciekawe, nie jest to dobra informacja dla… Richie Porte, którego pomocnicy będą musieli kontrolować wyścig, choć on sam od pozycji lidera jest stosunkowo daleko.

Koniec betonowania?
Kiedy stało się jasne, że Chris Froome nie wystąpi w Tour de France, bardzo wiele mówiło się o końcu betonowania wyścigu. Cóż, wiele wskazuje na to, że takie założenie może okazać się prawdziwe. Dziś ze swoimi liderami długo jechał jedynie Michał Kwiatkowski, który i tak wcale nie musi być najsilniejszym gregario w tegorocznym wyścigu (co udowodnił David Gaudu). Detronizacja ekipy Ineos wcale nie jest nierealna, co tylko podkręca atmosferę przed drugim tygodniem rywalizacji.

Minusy:
Wszystko i nic
Co tu dużo ukrywać – liczyliśmy dziś na więcej. Po pierwsze, dojazd ucieczki do mety bardzo rzadko zdarza się na pierwszym górskim etapie i wierzyliśmy w walkę faworytów. Po drugie, porządnie wykorzystane zostały dopiero ostatnie 2 podjazdy, choć należy przyznać, że prawdziwą selekcję przeprowadził dopiero David Gaudu. Można było dzisiaj zrobić zdecydowanie więcej.

Wiemy, że nic nie wiemy
Jeśli chodzi o samych faworytów, stworzyły się pomiędzy nimi nieduże różnice. Nie są one jednak w żaden sposób miarodajne, gdyż stworzyły się na kilkuset metrach szutrowej ścianki, która kolarzom takim jak Steven Kruijswijk zupełnie nie odpowiadała. Jednocześnie można było odnieść wrażenie, że świetnie poczuli się Geraint Thomas i Thibaut Pinot. Czy oni powalczą o zwycięstwo w całym wyścigu? Jest zdecydowanie za wcześnie, by o tym mówić.

Ściągnięty na ziemię
W całym zamieszaniu jest jednak jedno nazwisko, które zasługuje dziś na dużą burę. Chodzi oczywiście o Romaina Bardet, który nie ma najmniejszych szans zbliżyć się do sukcesów z lat 2016-2017, kiedy to stawał na podium klasyfikacji generalnej. Lider ekipy AG2R La Mondiale dołożył do straty kolejną minutę, a przy jego umiejętnościach jazdy na czas, do etapu na Tourmalet Francuz będzie podchodził ze stratą co najmniej 3,5 minuty do najgroźniejszych rywali. Jeśli jego forma nie pójdzie do góry, nie ma co marzyć o dobrym wyniku.