fot. ASO / Pauline Ballet

Dość nieoczekiwanie, po pierwszym górskim etapie tegorocznego Tour de France, liderem wyścigu został Giulio Ciccone. Włoch nie ukrywał na mecie, że przejęcie prowadzenia w wyścigu nie było w planie.

Kiedy na szóstym etapie tegorocznego Tour de France zawiązywała się ucieczka dnia, mało kto spodziewał się, że zostanie ona tak łatwo odpuszczona. Ostatecznie drugi na mecie Giulio Ciccone zdołał przejąć dzięki temu żółtą koszulkę lidera, odnosząc jeden z największych sukcesów w karierze. Jego celem było jednak zwycięstwo etapowe.

Oczywiście myśleliśmy dziś o wygranej, ale drugie miejsce też jest dobre. Dylan był dzisiaj po prostu mocniejszy, lecz założenie koszulki lidera z pewnością to wynagradza. Moim głównym celem w tym sezonie było Giro d’Italia, a na Tour de France zabrano mnie, bym zebrał doświadczenie. Nie mam nic przeciwko, żebym w taki sposób uczył się do końca wyścigu. Teraz nie będzie łatwo bronić koszulki, ale mamy świetny team, który powinien temu podołać

– powiedział na mecie Ciccone.

Dla Włocha najważniejszy może okazać się sobotni etap do Saint – Etienne. Jeśli tam nikt nie odbierze mu żółtego trykotu, Włoch być może wytrzyma w nim aż do etapu kończącego się na Col du Tourmalet.