fot. Lotto-Soudal

Świeżo upieczony rekordzista świata w jeździe godzinnej Victor Campenaerts (Lotto-Soudal) jest zawiedziony brakiem zwycięstwa etapowego w wyścigu Tour de Romandie. Teraz Belg koncentruje się na Giro d’Italia. 

Podczas prologu w Neuchâtel Campenaerts nie mógł powalczyć o zwycięstwo, ponieważ zaliczył kraksę. Z kolei na ostatnim etapie jazdy indywidualnej wokół Genewy musiał uznać wyższość Primoža Rogliča (Jumbo-Visma), od którego był wolniejszy o 13 sekund.

Pojechałem najlepszą z możliwych czasówek. Pierwsza część zawierała trochę podjazdów i była trudna, ale całkiem dobrze radzę sobie z jazdą po górach na rowerze czasowym. Pomimo to znalazł się ktoś, kto zrobił to lepiej i to jest Primož Roglič. Moja drużyna przygotowała wszystko idealnie, dlatego tym bardziej żałuję, że nie mogłem zrekompensować jej tego wszystkiego zwycięstwem

– powiedział Campenaerts.

Teraz Belg kieruje swoją uwagę w stronę Giro d’Italia. Drużyna Lotto-Soudal będzie koncentrowała się na swoim sprinterze Calebie Ewanie. W składzie będzie także piekielnie mocny specjalista od ucieczek i akcji “na solo” Thomas De Gendt. We Włoszech Campenaerts stanie przed trzema szansami na zdobycie etapowego łupu, ponieważ tyle właśnie etapów jazdy indywidualnej na czas przewidziano.

Podczas Tour de Romandie przekonałem się, że jestem w stanie przetrwać podjazdy, ale jednocześnie trudno będzie pokonać w czasówkach Rogliča, tym bardziej, że on zawsze stara się przy okazji o utrzymanie dobrego miejsca w klasyfikacji generalnej. Wobec tego będzie trudnym przeciwnikiem, ale mimo wszystko będę walczył o zwycięstwo na tych trzech etapach

– zadeklarował Victor Campenaerts, dodając jednocześnie, że jeśli miałby wybrać sobie jeden z tych trzech etapów, to byłaby to pierwsza jazda na czas w Bolonii, pomimo że jest najtrudniejsza. Liczy ona 8,2 km, a na metę prowadzi dwukilometrowy podjazd.