Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Choć firma Ineos jeszcze na dobre nie weszła do światowego peletonu, już rozpoczęły się jej pierwsze kłopoty. Wiele bowiem wskazuje na to, że obecny Team Sky będzie musiał zmierzyć się z protestami podczas Tour de Yorkshire.

Jak wiadomo, wyścig w Wielkiej Brytanii ma być pierwszym startem ekipy Dave’a Brailsforda w pełni pod nowym szyldem. Jak się jednak okazuje, może to być od razu bardzo ciężka przeprawa. Wszystko za sprawą działań firmy Ineos, które w danym regionie nie cieszą się wielką popularnością.

Jak wiadomo, chemiczny i petrochemiczny gigant od wielu lat zajmuje się m.in. wydobywaniem gazu z wnętrza skorupy ziemskiej. Sposób, w jaki pracownicy firmy tego dokonują, znany jako szczelinowanie, jest dla wielu mocno kontrowersyjny, głównie ze względu na wpływ na środowisko. Jak wiadomo, londyńska firma ma zamiar mocniej wejść na rynek w Yorkshire, gdzie jednak spotyka się z dużym sprzeciwem ruchu anty-szczelinowego. Wiele więc wskazuje, że podczas wyścigu ekipa do tej pory znana jako Team Sky będzie musiała się zmierzyć z tysiącami obrońców środowiska.

Co ciekawe, szef protestu Steve Mason zaznacza, że cała akcja protestacyjna nie ma na celu ataku na kolarstwo, ale szybkie pokazanie światu jak “złego” sponsora znalazł Dave Brailsford. Mason zarzuca bowiem firmie hipokryzję, gdyż udało się jej zaangażować w akcję “dzienna mila”, mającej na celu aktywizację młodzieży w miastach poprzez namówienie ich do przechodzenia co najmniej mili na dobę, przy jednoczesnej konieczności oddychania powietrzem zanieczyszczonym przez fabryki Ineos.

Na ten moment ekipa i sponsor postanowili nie zabierać w tej sprawie głosu.