fot. Michał Kapusta

Fausto Masnada (Androni Giocattoli – Sidermec) wygrał trzeci etap Tour of the Alps. Włoch, dla którego to dopiero trzeci triumf w zawodowej karierze, na mecie nie ukrywał, że bardzo cieszy się z tego sukcesu.

Masnada, jadący w grupie głównych faworytów klasyfikacji generalnej, zdecydował się na atak nieco ponad kilometr przed metą. Jego próba zaskoczyła rywali, którzy nie zdecydowali się ruszyć w pogoń.

Wszystko poszło zgodnie z planem. Po chwilach słabości zdołałem zebrać się w sobie i zaatakować. Wiedziałem, że w sprincie z dużej grupy nie mam szans, więc musiałem przynajmniej spróbować

– relacjonował Masnada na mecie. 25-latek w pewnym momencie stracił już kontakt z czołówką, ale zdołał do niej powrócić, a następnie – odjechać.

Rafał Majka i Vincenzo Nibali byli bardzo mocni i trudno było utrzymać na podjeździe ich tempo. Na szczęście, jadąc swoim rytmem, udało mi się do nich dołączyć

– dodawał.

W czwartek na zawodników czeka nieco dłuższy, bo liczący 134 kilometry etap z Baselga di Pine do Cles.