fot. Il Lombardia

Słoweniec Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) triumfował w 115. edycji wyścigu Il Lombardia. Drugie miejsce na trasie włoskiego monumentu zajął Fausto Masnada (Deceuninck Quick-Step), a na trzeciej lokacie na podium zameldował się Brytyjczyk Adam Yates (INEOS Grenadiers).

115. edycja wyścigu „spadających liści” prowadziła kolarzy szosami Lombardii z Como do Bergamo. Dystans dzisiejszej rywalizacji liczył sobie równe 239-kilometrów, a zawodnicy mieli do pokonania aż 4659 metrów przewyższenia.

Pierwszym wzniesieniem dnia był podjazd do kaplicy Madonny del Ghisallo (8.8 km, śr. 3,9%). Następnie po krętym zjeździe przez kilkadziesiąt kilometrów droga była niemal płaska aż do kolejnego podjazdu Roncola (9,4 km, 6,6%, max. 17%), po którym zaraz potem wyrósł znacznie łatwiejsza wspinaczka Berbenno (6.8 km, śr. 4,6%). Trudności z każdą minutą miały rosnąć, coraz bardziej, a kolarze musieli się zmierzyć z podjazdem pod Colle di Zambla (9.5 km, śr. 3,5%) przez Dossenę (11 km, śr. 6,2%). Jednakże wiele wskazywało, że do decydujących ataków może dojść na wzniesieniu Passo di Ganda (9,2 km, śr. 7,3%, max. 15%), którego szczyt od mety w Bergamo dzieli 31-kilometrów, z których większą część stanowi zjazd. Końcówka prowadzona do części miasta Bergamo zlokalizowanej na wzgórzu – Bergamo Alta (1,3 km, śr. 7,3%, max. 12%) była krótka, ale też bardzo stroma i technicznie wymagająca ze względu na wszechobecny bruk i wąskie uliczki.

Na liście startowej klasyka Il Lombardia znalazło się czterech Polaków, którymi byli: Rafał Majka (UAE Team Emirates), Tomasz Marczyński (Lotto Soudal), Cesare Benedetti (BORA – hansgrohe) oraz Łukasz Owsian (Arkéa-Samsic).

Od samego startu rywalizacji wielu zawodników próbowało oderwać się od peletonu. Po kilkudziesięciu minutach jazdy ta sztuka udała się 10 zawodnikom, którymi byli: Jan Bakelants (Intermarché-Wanty-Gobert), Domen Novak (Bahrain Victorious), Chris Hamilton (Team DSM), Amanuel Ghebreigzabhier (Trek-Segafredo), Thomas Champion (Cofidis), Andrea Garosio (Bardiani-CSF), Davide Orrico (Vini-Zabu), Mattia Bais (Androni-Giocattoli), Victor Campenaerts (Qhubeka-NextHash) i Tim Wellens (Lotto Soudal). Harcownicy u podnóża podjazdu Roncola (9,4 km, 6,6%, max. 17%) mieli sześć i pół minuty przewagi nad grupą zasadniczą.

Na wspomnianym wzniesieniu tempo w peletonie wzrosło za sprawą Koena Bouwmana (Jumbo-Visma). Na szczycie wspinaczki Roncola strata grupy zasadniczej do dziesiątki uciekinierów wynosiła około czterech minut i 40 sekund. Niestety następnie na krętym zjeździe doszło do kilku kraks. W jednej z nich leżał Benoit Cosnefroy (AG2R Citroën Team). Niestety był to dziś koniec ścigania dla Francuza.

Konsekwentnie z każdym kilometrem przewaga harcowników zaczęła topnieć. Na szczycie kolejnego podjazdu dzisiejszego wyścigu – Berbenno (6.8 km, śr. 4,6%) peleton tracił do czołówki, tylko trzy i pół minuty.

O wiele więcej zaczęło się dziać, gdy kolarze dotarli do podnóża wspinaczki pod Dossenę (11 km, śr. 6,2%). W tamtym momencie z peletonu zaatakowali Eddie Dunbar (INEOS Grenadiers) i Andrea Bagioli (Deceuninck Quick-Step). Ta akcja nie potrwała jednak zbyt długo. W międzyczasie w ucieczce przyśpieszył Jan Bakelants. Następnie pościg za uciekającymi kolarzami próbowali stworzyć: Pavel Sivakov (INEOS Grenadiers), Ben Tulett (Alpecin-Fenix), Fausto Masnada (Deceuninck Quick-Step), George Bennett (Jumbo-Visma), Michael Storer (Team DSM) oraz Neilson Powless (EF Education-Nippo).

Jednakże peleton, który topniał w oczach nie pozwolił, aby ten odjazd ruszył w pogoń za uciekinierami, którzy 81-kilometrów przed metą mieli tylko dwie minuty przewagi. Kolejnym śmiałkiem, który podjął próbę ataku był Tao Geoghegan Hart (INEOS Grenadiers). Akcja zwycięzcy Giro d’Italia z 2020 roku, również nie trwała zbyt długo.

W tak zwanym międzyczasie ucieczka, także zaczęła się dzielić. Z czołówki odpadli: Tim Wellens, Victor Campenaerts, Davide Orrico i Thomas Champion. Natomiast w peletonie w kraksę zaplątał się Dylan Teuns (Bahrain-Victorious). Tempo w grupie zasadniczej cały czas było bardzo wysokie. Ponownie próbę odjazdu podjął znajdujący się ostatnio w świetnej formie Neilson Powless. Także inni zawodnicy starali się, aby odjechać od peletonu Bezskutecznie.

66-kilometrów przed finiszem w Bergamo szóstka uciekinierów miała już tylko 50 sekund przewagi nad grupą zasadniczą. Końcówka podjazdu pod Colle di Zambla (9.5 km, śr. 3,5%) przebiegła dość spokojnie, mimo bardzo mocnego tempa peletonu. Problemy z utrzymaniem tempa ucieczki miał natomiast Jan Bakelants. Następnie kolarze ruszyli w dół i wtedy Belg zdołał dojść do swoich współtowarzyszy ucieczki.

Niestety na zjeździe ucierpieli kolejni kolarze z peletonu. Upadki zaliczyli Davide Formolo (UAE Team Emirates) oraz Alexey Lutsenko (Astana – Premier Tech. Najdłużej z grona uciekinierów na czele utrzymywał się Lorenzo Rota. Włoch został wchłonięty przez peleton 46-kilometrów przed metą.

Grupa zasadnicza pędziła szaleńczo, aby poszczególne zespoły wyprowadziły na najlepsze pozycje swoich liderów u podnóża Passo di Ganda (9,2 km, śr. 7,3%, max. 15%). Mocne tempo dyktował Tiesj Bennot (Team DSM). Przyśpieszenie Belga sprawiło, to że z peletonu zaczęli odpadać, co chwilę kolejni zawodnicy. W czołówce nie było już Rigoberto Urana (EF Education-Nippo), Marca Hirschiego (UAE Team Emirates) i Alexandra Vlasova (Astana – Premier Tech). Następnie do pracy zabrali się kolarze ekipy INEOS Grenadiers. Niespodziewanie problemy zaraz potem miał Remco Evenepoel (Deceuninck Quick-Step).

Kłopoty Belga zbiegły się w czasie z atakiem Vincenzo Nibaliego (Trek-Segafredo). Za Rekinem z Mesyny popędził Rafał Majka (UAE Team Emirates), który dociągnął czołówkę. Zaraz potem Nibali poprawił, a wraz z doświadczonym Włochem odjechał Tadej Pogačar (UAE Team Emirates). Słoweniec chwilę później zostawił za sobą Nibaliego i Romaina Bardeta (Team DSM). Niewielką czołówkę za to prowadził João Almeida (Deceuninck Quick-Step). Do mety pozostawało 35-kilometrów.

Próbę pogoni za dwukrotnym zwycięzca Tour de France podjął Fausto Masnada (Deceuninck Quick-Step). Zaraz potem mocny zaciąg w grupie liderów wykonał Adam Yates (INEOS Grenadiers) niwelując stratę do Masnady. Problemy z utrzymaniem tempa w czołówce miał Primož Roglič (Jumbo-Visma), ale Słoweniec przetrzymał kryzys i był tam gdzie trzeba.

W wyselekcjonowanej grupie jadącej 30 sekund za plecami Tadeja Pogačara znaleźli się: Yates, Masnada, Roglič, Bardet, Julian Alaphilippe (Deceuninck Quick-Step), Jonas Vingegaard (Jumbo-Visma), Alejandro Valverde (Movistar Team) i Michael Woods (Israel Start-Up Nation). Po przekroczeniu szczytu Passo di Ganda kolarze ruszyli w stronę Bergamo karkołomnym zjazdem.

Od grupy liderów ponownie odjechał Fausto Masnada. Był on goniony przede wszystkim, dzięki mocnej pracy Jonasa Vingegaarda. Natomiast Tadej Pogačar 26-kilometrów przed metą miał 20 sekund przewagi nad kolarzem „Watahy” i 45 sekund nad pościgiem.

Fausto Masnada jechał fenomenalnie na zjeździe i 15-kilometrów przed finiszem dopadł Tadeja Pogačara. Grupa, w której jechali kolejni liderzy traciła nadal 45 sekund. Na płaskim dojeździe do Bergamo pościg zaczął się układać i sekunda po sekundzie przewaga czołowej dwójki zaczęła spadać. Masnada nie był zbyt skory do pomocy Tadejowi Pogačarowi. W tym samym czasie Julian Alaphilippe oczywiście nie angażował się w pogoń za swoim kolegą z ekipy oraz liderem UAE Team Emirates.

Mimo tego Pogačar wraz z Masnadą zbliżał się do finałowej trudności tegorocznego wyścigu Il Lombardia – Bergamo Alta (1,3 km, śr. 7,3%, max. 12%). Na drodze do górnej części miasta Bergamo na mocne przyśpieszenie zdecydował się Tadej Pogačar. Włoch nie chciał jednać dać Słoweńcowi za wygraną. 3300 metrów przed metą próbę ataku podjął kolarz „Watahy”, ale zaraz na jego kole był dwukrotny triumfator Tour de France.

Do finałowego rozstrzygnięcia doszło na ostatnich metrach. W końcowym, dwójkowym sprincie lepszy okazał się Tadej Pogačar (UAE Team Emirates). Drugie miejsce zajął Fausto Masnada (Deceuninck Quick-Step), a jako trzeci na mecie pojawił się Adam Yates (INEOS Grenadiers).

 

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Tajfun
Tajfun

A ktoś u was niedawno pisał, że Tadej sie skończył……..
Zaskakująco słaba dyspozycja Evenepoela.