fot. Bahrain-Merida

Zgodnie z przewidywaniami, w sezonie 2019 Matej Mohoric spróbował swoich sił w brukowanych wyścigach jednodniowych. Mimo niemłych umiejętności, Słoweniec musiał jednak uznać wyższość rywali, ze względu na zbyt ambitną jazdę.

O agresywnym stylu jazdy Mohorica mówiło się już od dobrych kilku tygodni. Mało kto jednak spodziewał się, że jeden z liderów Bahrain – Merida spróbuje aż tak wczesnego ataku. Zasadniczo jego akcja rozpoczęła się około 100 kilometrów przed metą, co jednak w 2017 roku przyniosło odpowiedni skutek. Tym razem jednak młody kolarz przeliczył się z możliościami, ostatecznie kończąc ściganie na 41 miejscu.

Wydaje mi się, że byłem zbyt podekscytowany i zużyłem zdecydowanie zbyt wiele energii na poszczególne ataki. Atakując na Kapelmuurze nie udało mi się najlepiej przewidzieć stuacji. Byłem pewien, że z przodu jest jeszcze ucieczka, co poskutkuje spokojem w peletonie i dołączeniem na moje koło kilku innych zawodników. Niestety, przeliczyłem się. Teraz wiem, że wówczas było za wczesnie za atak. Taka jest jednak moja natura. Za rok spróbuję jednak wszystko rozegrać inaczej

– powiedział Mohoric.

Kolejnym startem Słoweńca będzie niedzielne Paryż – Roubaix, gdzie ponownie będzie mógł zaprezentować swój agresywny styl. Wydaje się jednak, że dużo bardziej niebezpieczny może on być w Amstel Gold Race, który zostanie rozegrany 21 kwietnia.