fot. Volta a la Comunitat Valenciana

Nocne kontrole antydopingowe na największych wyścigach na świecie nie zdarzają się zbyt często i na pewno nie są czymś naturalnym dla kolarzy. Inaczej było jednak w przypadku Tour de France 2026, gdzie doszło właśnie do tego typu kontroli. Nic dziwnego, że na ten temat wypowiada się coraz większe grono zawodników. Tym razem głos w sprawie zabrał Matej Mohorič (Bahrain-Victorious), który wypowiedział się w dość klarowny sposób. 

Reprezentant Słowenii bierze udział w tegorocznej edycji Tour de France, więc zna sprawę od środka, dlatego łatwiej mu się na ten temat wypowiadać. 31-latek uważa, że takie działania nie są odpowiednim posunięciem i należałoby je w przyszłości dobrze przemyśleć. Słoweniec przyznał, że nocne kontrole antydopingowe to przede wszystkim biznes, a nie każdy jest przy tym traktowany równo. Ekipa Bahrain-Victorious była przykładowo kontrolowana o godzinie 5 rano. O wszystkim informuje nas Sportal (siol.net). 

To dla nas trochę niewygodne. Odbiera nam odpoczynek i dużo energii. Miałem kontrolę o 5 rano, co jest dla nas praktycznie połową nocy, bo kładziemy się spać o północy. Etapy kończą się późno, a śniadanie mamy o 10 rano. Agencja przeprowadzająca testy ma całkiem duży budżet i musi go jakoś uzasadnić. Uważam, że to biznes. Muszą udowodnić, że pracują i kontrolują, że sport jest czysty i sprawiedliwy. Płacimy za przeszłość kolarstwa, ale mimo wszystko dobrze byłoby mieć jakieś ludzkie granice lub przynajmniej upewnić się, że jest tak samo dla wszystkich, bo wiemy, że Francuz, który jest wysoko w klasyfikacji, nie miał takiej kontroli

– powiedział Słoweniec.

Oczywiście w końcowej części wypowiedzi chodzi o Paula Seixasa oraz o to, że francuski zawodnik nie musiał poddawać się kontroli nocą. Jak donosi Le Parisien, ekipa Decathlon CMA CGM Team przeszła kontrolę o godzinie 20:00, o 21:00 kontrolowano zespół Groupama-FDJ United, a następnie kontroli poddano ekipy Team Picnic PostNL i Red Bull-BORA-hansgrohe.

Jedno jest pewne – do zakończenia tegorocznego Tour de France pozostało zaledwie pięć etapów, a teraz najważniejsza jest walka o końcowe podium klasyfikacji generalnej. Niestety w tej walce nie uczestniczy już Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe), który złamał obojczyk na trasie jazdy indywidualnej na czas.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułGra w zielone – zapowiedź 17. etapu Tour de France 2026
Następny artykułTour de France 2026: ITA potwierdza, że wszyscy zawodnicy zostali poddani kontroli
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
MaciekSatan
MaciekSatan

Najszczerzej jak się da. 👍

Leszek
Leszek

Takiego chamstwa jak jest na tym wyścigu jeszcze nie widziałem a mam 70lat widzieliście do robili na trasie czasówki Pogacarowi kibice ,na drugi rok powinien olać ten wyścig niech sami Francuzi w nim jadą

Adam
Adam

Leszek co takiego robili?