fot. Team Sky

Zwycięzca Tour de France 2018 Geraint Thomas nie zaprząta sobie zbytnio głowy medialnym zamieszaniem wokół pozyskania przez Team Sky nowego sponsora. Podczas “rozjechania” po trzecim etapie wyścigu Tirreno-Adriatico powiedział dziennikarzom tygodnika “Cycling Weekly”, że koncentruje się na ściganiu i wypracowywaniu dobrej dyspozycji. 

Przypomnijmy, że wczoraj świat obiegła informacja, że nowym sponsorem tytularnym Team Sky zostanie najprawdopodobniej firma Ineos, której właścicielem jest Brytyjczyk sir Jim Ratcliffe. Według informacji tygodnika “Cycling Weekly” roczny budżet “Niebiańskich” nie zmniejszy się, a nawet może wzrosnąć. Obecnie wynosi 34 miliony funtów brytyjskich.

Jeśli te plotki okażą się prawdziwe, to świetnie, ale teraz nie wiadomo tego na pewno. Koncentruję się na ściganiu. Słyszałem, że jest duże zainteresowanie [ze strony sponsorów], ale to tak, jak z podpisaniem kontraktu. Zanim to się stanie wiele drużyn jest tobą zainteresowanych, ale gdy przychodzi do złożenia podpisu, już nie jest tak dobrze, czyż nie?

– mówił w swoim stylu “G”, dodając, że swoją uwagę kieruje na ściganie w wyścigu Tirreno-Adriatico oraz na budowaniu formy, która umożliwi mu walkę o obronę tytułu w Wielkiej Pętli.

Cóż, kiedy to wszystko zostanie ustalone, ogłoszą to. Nie zamierzam wywierać na nikim dodatkowej presji. Tak, jak mówię, pozostaję w moim małym świecie, takiej bańce, koncentrując się na uzyskaniu najwyższej dyspozycji

– dodał.

Na zakończenie zapytano Thomasa, czy ma to dla niego jakieś znaczenie, że właścicielem firmy Ineos jest Brytyjczyk, a zatem mimo że jest ona wielonarodowa, to korzenie ma w Wielkiej Brytanii.

Tak długo, jak mi płacą…(śmiech). Oczywiście, jeśli drużyna pozostanie brytyjska i będzie pielęgnowała te same wartości, to będzie to miłym dodatkiem. Generalnie przyjście każdego sponsora do naszego sportu jest dobrą wiadomością

– zakończył Geraint Thomas.