Fot. naszosie.pl / Marek Bala

Nie da się ukryć, że początek sezonu 2019 jest kapitalny dla Grega van Avermaeta. Dziś Belg ukończył Omloop Het Nieuwsblad na drugim miejscu, znakomicie rozpoczynając serię brukowych klasyków.

Sobotni wyścig World Tour, otwierający brukowy sezon w Europie był prawdziwym popisem lidera ekipy CCC. Mistrz Olimpijski z Rio de Janeiro przez wiele kilometrów był najaktywniejszym zawodnikiem w stawce, próbującym wielu bardzo solidnych ataków. Ostatecznie jednak, w samej końcówce, ubiegł go Zdenek Stybar, który samotnie pognał do mety.

Jestem bardzo zadowolony z tego jak wyścig się ułożył. Odjechaliśmy dosyć wcześnie, na Molenberg, gdy odskoczyła większa grupa, ale potem zostali tylko ci najsilniejsi. Właśnie w taki sposób lubię się ścigać i taki styl najbardziej mi pasuje. Ostatecznie wyścig nie zakończył się tak jak byśmy chcieli, gdyż rywale zaczęli atakować, ale mogę być zadowolony z mojej formy i sądzę, że nie dało się rozegrać dzisiejszej końcówki inaczej.

Próbowałem od razu ruszyć za Stybarem [gdy zaatakował pod koniec], ale dopiero co skasowałem akcję Wellensa. W tego typu rozgrywkach, gdy ma się obok siebie pięciu kolarzy, czymś normalnym jest, że najszybszy z tego grona musi “spawać”. To mnie wykończyło, ale cieszę się z tego, jak dzisiaj pojechałem i z podjętych prób ataków na Muur i Bosberg. To co jest ważne to forma, jaką prezentuję. Widziałem, że rywale cierpieli, a ja wciąż czułem się w danym momencie w miarę świeży. Bardzo się cieszę z mojej aktualnej dyspozycji i mam nadzieję utrzymać ją jak najdłużej. Najpierw do Strade-Bianche w przyszłym tygodniu, a potem w okresie belgijskich klasyków

– powiedział van Avermaet.

Bardzo zadowolony z postawy swojego zawodnika jest też dyrektor sportowy Valerio Piva.

Szkoda, że musimy się pogodzić z tym drugim miejscem, bo moim zdaniem Greg był dziś najmocniejszy. Mieliśmy też trochę pecha, gdyż w pewnym momencie nasi kolarze złapali trzy gumy. Akurat wtedy dochodziło do ataków, więc nie mogliśmy udzielić zawodnikom szybkiej pomocy. Greg był bardzo mocny w końcówce. Było to oczywiste, że jest najszybszy z tego towarzystwa, więc inni nie chcieli doprowadzić do sprintu i atakowali. Greg ruszył za Wellensem, ale już za Stybarem nie. Cieszymy się z przebiegu wyścigu oraz tego jak pracowała cała drużyna i jak finiszowaliśmy. To dopiero początek sezonu belgijskich klasyków i rozpoczęliśmy go w bardzo dobrym stylu.

– dodał.

Jutro, w wyścigu Kuurne – Bruksela – Kuurne, van Avermaet nie wystąpi. Będzie to jednak szansa dla innych kolarzy ekipy CCC.